Czekając na nową erę…

Czekając na nową erę…

W jakim świecie żyjemy? Ot taki szybki przegląd : Internet, loty w kosmos, rozszczepienie atomu, modyfikacja genów, zaawansowana medycyna, broń nuklearna, globalna gospodarka i sztuczna inteligencja. A i to jedynie wierzchołek góry lodowej. A jednak zapisuję datę jako rok 2016 n.e. Znaczy naszej ery jako odpowiednik łacińskiego a.d. : anno domini a więc… roku pańskiego.

Mogę zrozumieć dlaczego w V w. papież Jan I postanowił byśmy liczyli czas od narodzin Jezusa. Pomysł ten niekoniecznie musiał być jeszcze modyfikowany gdy w 1582 do obiegu wszedł kalendarz Gregorjański którego używamy do dziś na całym świecie. Jednak jeśli grubą kreską oddzieliliśmy przeszłość bo coś się zmieniło, dlaczego dotychczas nie zrobiliśmy tego ponownie skoro od tamtej pory zmieniło się… wszystko?

Za zrealizowanie pomysłu Jana I i przeliczenie daty z poprzednich kalendarzy odpowiedzialny był Dionizjusz Mały. Czy ma znaczenie że pomylił się w obliczeniach i żyjemy w erze liczonej od narodzin Jezusa mimo, że faktycznie urodził się on między 3-7 r.p.n.e ? Albo że Dionizjusz nie mógł wziąć pod uwagę roku zerowego gdyż nie znał takiego pojęcia ? (zero przywędrowało do europy wraz z Arabami w XIw.) – Bez znaczenia. Żyjemy w czasach w których badamy odległości między atomami w materii i znamy odległość z Ziemi na Marsa w każdym możliwym układzie planet, ale kompletnie nie przeszkadzają nam te drobne nieścisłości.

A jak zaopatrywano się na upływ czasu przed naszą erą ? Od jakiego ważnego wydarzenia liczono datę chociażby w 1 r.p.n.e? Nie określano jej przecież jako 1r.p.n.e. Bizantyjczycy proponowali rachubę od początku świata który wg. nich miał miejsce w 5509/5508r.p.n.e. Na to samo wydarzenie (początek świata) żydowskie autorytety religijne wyznaczyły datę 07.10.3761 r.p.n.e – co w sumie wskazywałoby, że Adam i Ewa musieli być Sumerami. Sławetny kalendarz majów za swój punkt zerowy wziął, jak się aktualnie przyjmuje 3114r.p.n.e choć nie do końca wiemy dlaczego. Zupełnie inną strategię przyjęli Egipcjanie i rozpoczynali nowy kalendarz za każdym razem gdy panowanie zaczynał nowy władca. Był wiec 1.r. ery. Ramzesa, 1.r. ery króla Set Nubti i 1.r. Ery Nabonassara. Odpowiadając jednak na pytanie Jezus wg. ówczesnych ludzi urodził się w 753r. kalenadrza Rzymskiego liczonego od założenia miasta Rzym.

Swoje kalendarze miały wszystkie znaczące cywilizacje i wyznania : Buddyści, Muzułmanie, Żydzi, Chrześcijanie. Kalendarz tych ostatnich ustanowiono 500 lat po śmierci Jezusa, udoskonalono w XVI w. a ostatnim Państwem które go uznało była Turcja dopiero w 1927r.
Nie powinien w sumie dziwić ich opór w tej kwestii jeśli wywierano na nich presję by wcielili się w erę pańską na cześć narodzin proroka, którego nie do końca wyznają. Wracając jednak na główny tor skoro wydarzenia takie jak utworzenie miasta, czy panowanie nowego władcy były dobrym powodem by zmieniać kalendarz, dlaczego my wciąż żyjemy w Pańśkich latach? Czy nadal nie wydarzyło się dla współczesnego świata nic równie ważnego co kazało by nam oddzielić od siebie ery ? Czy to po prostu bez znaczenia i rzecz rozchodzi się o kilka cyferek określających na kiedy umówiliśmy wizytę u dentysty ?

Zmiana ery byłaby olbrzymim wydarzeniem. Myślę o tym jakie konsekwencje mogła by przynieść. Pierwszą z nich byłoby na pewno strącenie religii z piedestału. Ale czy świat samoczynnie nie podmienił jej już na naukę, technologię czy informację? W 1903 po raz pierwszy wznieśliśmy się w powietrze. W 1938 niemieccy naukowcy rozszczepili jądro atomu, w 1945 skonstruowano pierwszą bombę atomową i zakończono ostatnią (jak dotąd) ogólnoświatową wojnę. W 1957r. Pierwszy satelita został wyniesiony na orbitę ziemi. W latach 60tych powstała rozległa sieć komputerowa która doprowadziła do powstania w 1990r. ogólnoświatowej sieci internetowej która na zawsze odmieniła świat. Któraś z tych dat prędzej czy później stanie się 1 r.nowej ery. A jeśli nie wybuchnie trzecia wojna światowa, jestem gotów postawić swoje zaskurniaki na 1945.
Nazwanie czegoś przeszłą erą być może pozwoliłoby nam nabrać odpowiedniego dystansu i ponownie uporządkować wiedzę z naukowego i globalnego punktu widzenia. Era pańska liczyła by sobie niespełna 2000 lat i opisywała okres rozwoju cywilizacji od ukształtowanych systemów Państw, opisując zmiany w tych systemach, ewolucję wiedzy i dziedzin naukowych, rozwój technologiczny, kulturalny aż po dążenia ludzi do globalnej komunikacji, gospodarki i precyzyjnego spójnego zapisu wydarzeń. Inaczej można by spojrzeć też na dominacje religii monoteistycznych, ich wpływ i proces odchodzenia od ich kluczowej roli w życiu ludzi. Przed erą pańską wciąż mielibyśmy erę starożytną. Nadal poszukując śladów życia z tamtego okresu starając się zrozumieć jak kształtował się znany nam świat. Rozpoczęcie nowej ery byłoby przy tym dobrą okazją do usystematyzowania dotychczasowej wiedzy. Zebrania zapisów z przeróżnych regionów świata w globalnym porządku chronologicznym. Nie oszukujmy się, do dziś panuje w tej kwestii wielki bałagan i każdy region opiera się na własnej historii wiedzy i odkryć. O erze starożytnej uczylibyśmy się jak od pradawnych plemion człowiek jako jednostka społeczna ewoluował do systemu państwa, jak wzmacniało się przywództwo, zarządzanie coraz większymi podległymi społecznościami i regionami. Jak powstawała nauka, kultura i religia. W końcu nasza era, ta nowa liczona od np. 1945r. stałaby się najbardziej precyzyjnym zapisem dziejów. Bez niewiadomych, przekłamań i niedopowiedzeń. Z cyfrowym zapisem każdego ważnego wydarzenia co dobrze charakteryzuje czasy w których żyjemy.

Być może nie jesteśmy jeszcze na to gotowi. Ponowne uporządkowanie, skategoryzowanie i ustalenie chronologii wszelkich wydarzeń i pierwszeństw w całej znanej nam wiedzy, stworzenie nowych podręczników, encyklopedii : to nie lada wyzwanie. Choć wydaje mi się że to ze wszech miar słuszny kierunek który mógłby kształtować mentalność przyszłych pokoleń. Religia mogłaby stać się sprawą indywidualną nie społeczną i wierzę że nie byłoby sensu toczenia wojen o przeszłość. Podobnie zagadnienia jak rasizm czy wojny systemów politycznych mogłyby odchodzić spokojnie w przeszłość. Priorytetem dla nowo zdefiniowanej ery mogłaby stać się globalizacja, równość, współpraca, nauka koegzystencji w różnorodności rasowej, poglądowej i wyznaniowej. Być może również dążenie do zdemilitaryzowania państw w ich niezależnej formie. Przeniesienie broni Jądrowej pod wspólne zarządzanie wielu narodów bez możliwości użycia bez większościowej zgody. Połączenie organizacji jak NASA, ESA i Roskosmos celem usprawnienia naszego kosmicznego podboju – wszak już dziś stajace przed nami wyzwania przekraczają możliwości finansowe poszczególnych państw. Proces oddzielania er mógłby wyłonić nam jedną, spójną historię świata, ale również dać nam chwilę na zatrzymanie się i przemyślenie co dziś jest ważne i dokąd zmierzamy jako ludzkość. Papież Jan I ustanowił “anno domini” dopiero w V wieku, jestem więc przekonany że prędzej czy później np. rok 2145 zostanie zmieniony na rok 200 n.e. To tylko kwestia czasu niezależnie od tego czy sami dożyjemy tej globalnej zmiany.