stoicyzm

Jestem stoikiem

Zacząć należy od prostej deklaracji. Jestem stoikiem. Prosto, acz mocno. Duże słowo powiedzieć “jestem”. Katolikom zdaje się przychodzi najprościej by między nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu a cudzołóstwem powiedzieć o sobie “jestem”. Ale to już wytarte. Wszyscy deklarują te półprawdy w ich gronie, wiec może stąd łatwość. Nic mi do nich. Ja jestem stoikiem i tylko pokora i skromność szepczą mi jeszcze w duchu, że jedynie “staram się być”.

Bo ja znowuż od lat deklaruje poszukiwania. Prawdy szukam. Choć ciężko ją zdefiniować to tylko “prawda” zdaje mi się określać to czego pragnę. Poznałem religie różne, te główne i mniej popularne. Filozofów różnych, systemy ideologiczne, nauki duchowe, mitologie a także całą psychologię sukcesu co sukces gwarantuje zwykle tym co uzyskają popularność ucząc. Najbliżej mi jednak do tych zaledwie kilku ważnych w tej historii ludzi. Może nastu. Mądrych co spisali parę idei, koncepcji, w słowa ubrali parę rozważań. Chociaż nie tak ich myśli poznawałem, że poczytałem co mi spisali 2000 lat temu.

Szukam znaczy samodzielnie roztrząsam, obserwuję, badam zjawiska i snuję refleksje. Kocham logikę i to że zawsze coś z czegoś musi wynikać by się mogło wydarzyć. Refleksje sprowadzają mnie w końcu do kilku wniosków, a wiele z nich jak się okazuje zostało już wcześniej opisanych. Opisy te tak podobne zebrane są pod nazwą stoicyzm. Słowa należą do Aureliusza, Epikteta, Seneki choć gdy je czytam mam wrażenie, że to te same konkluzje co moje, zrodzone przez dwie ostatnie dekady. I nie mogę się tego wyzbyć więc przyjmuję: jestem stoikiem.

Do stoickich mądrości doszedłem więcej myśląc niż czytając. Mimo więc, że z upodobaniem czytam jak bratnie mi dusze ubierały w słowa swoje myśli, to ja mam jeszcze czas by myśleć dalej. A nie wszystko wydaje mi się skończone. Nasze czasy wreszcie boskich mitów nie niosą na barkach więc ja czuję dużą swobodę w interpretacjach i rozwinięciach. I tego należy się tu spodziewać. Jeśli to nie czysty Stoicyzm to znakiem tego że mój. Czas i miejsce inne niż Grecja przed naszą erą i monistyczny, materialistyczny, deterministyczny skłaniający się ku empiryzmowi niewiele komu dziś coś powie. A stoicyzm to nie posąg by na niego patrzeć, a rada by według niej żyć, a takową należy najpierw zrozumieć. Zapraszam.

4 filary:

Stoicyzm w moim rozumieniu to pięknie uporządkowana nauka o tym jak żyć i dlaczego. W odróżnieniu od wielu alternatyw jest logiczna, niezaborcza, usystematyzowana. Jej przedstawiciele nie byli ascetami, nie mieszkali w beczce, nie cechowały ich dziwactwa ani nie ginęli by czegokolwiek dowodzić. Byli ludźmi odnoszącymi sukcesy: Założyciel szkoły stoików Zenon z Kition za życia stał się najpopularniejszym filozofem w Atenach, Seneka młodszy był wychowawcą cesarza a Marek Aureliusz sam był cesarzem. To sztuka szczęśliwego życia, uzyskiwania spokoju i równowagi. To nauka sterowania życiem zamiast ulegania słabościom i podnietom. Nie kłóci się ona z żadnym bogiem jeśli, w któregoś z nich akurat chcesz wierzysz, ale też nie potrzebuje żadnego z nich by funkcjonować w pełnym wymiarze. Stawanie się stoikiem to proces podejmowania decyzji i wcielania ich w życie. To trudny proces. Szczególnie w dzisiejszym świecie w którym tyle bodźców i pokus rozprasza nas każdego dnia. Jednocześnie to najkrótsza znana mi droga do odnalezienia stałego spokoju i szczęścia w życiu.

LOGOS

Logos to pewien wzór tworzenia. Model uniwersum na podstawie którego następowało wszelkie dalsze tworzenie. Logos uczy, że wszystko jest odzwierciedleniem wszystkiego. Dziedziny wiedzy mimo różnic zawierają analogię do siebie nawzajem. Jedne dzięki temu są w stanie tłumaczyć nierozstrzygnięte jeszcze kwestie w drugich. Cały świat w swoim naturalnym układzie jest matematyczny, pełen powtarzalnych wzorców i mimo wielości różnych układów opiera się na tych samych prawach tworzenia.
Dla nas, przede wszystkim, logos to wskazówka i ułatwienie w poznawaniu świata. Zachęta do zdobywania wiedzy wszelakiej pozwalającej nam lepiej rozumieć zjawiska zachodzące w otaczającym nas świecie. Wyłącznie dzięki wiedzy i refleksjom snutym na jej podstawie można dochodzić tego co jest naturalne, prawdziwe. Tego w jakim kierunku zmierza energia świata zwana Pneumą i jakimi metodami możemy uczyć się zgodnego z nią życia.

Nawet jeśli nie dostrzegasz jeszcze koncepcji analogii świata, zapamiętaj że wiedza z każdej dziedziny może przydać Ci się w rozwijaniu dziedziny ostatecznie wybranej przez Ciebie jako Twojej ścieżki życiowej. Jeśli masz więc okazję nauczyć się czegokolwiek. Zrób to.

PNEUMA

Pneuma to tchnienie życia. Żywioł, który przenika każdy fragment materii, wprowadza ją w ruch i nadaje jej kształt. Dla wierzących będzie to Bóg, stworzyciel świata, pierwszy poruszający, który tchnął w świat życie. Dla świata nauki będzie to kompilacja sił i oddziaływań. Będą to kwarki, atomy stanowiące budulec wszystkiego co nas otacza i nas samych. Pneuma dla fizyków może być dodatnim naładowaniem jądra atomu i ujemnym w chmurze elektronowej. Energią która przez miliony lat poza naszymi możliwościami obserwacji napędzała świat do działania. Dla ekologów będzie to porządek natury. Niezależne od ludzi okresy siania i plonów. Porządek pór roku, czas wzrostu roślin i łańcuchy pokarmowe wśród zwierząt. To wszystkie te zasady, których nie stworzył człowiek a które zastaliśmy na ziemi tak starannie i perfekcyjnie zaprojektowane. Dla stoików, Pneuma jest  porządkiem świata skrywanym poza naszym pojmowaniem. To wiatr na morzu do którego przez całe życie uczymy się ustawiać żagle. Życie w zgodzie z nią oznacza pokonywanie kolejnych obszarów i odkrywanie nowych lądów, zbyt odległych dla tych co nie dostrzegają że wciąż płyną pod prąd.

Zgoda, równowaga, spójność. Synchronizowanie życia z naturalnym biegiem Pneumy będzie prowadzić nas w prostej linii do szczęścia. By ją rozumieć musimy zdobywać wiedzę i dzięki Logosowi szukać analogii do naszego życia. Uznanie Pneumy nie oferuje modłów, rytuałów ani medytacji a jedynie próby głębokiego zrozumienia świata i co za tym idzie siebie samych, aż znalejdziemy tam spokój i szczęście.

FOSA

Fosa to nasza naturalna bariera dzieląca człowieka od świata rzeczywistego. Świat rzeczywisty istnieje poza naszym pojmowaniem a w naszych umysłach przetwarzane są wyłącznie wyobrażenia o tym co się wydarza, co się wydarzyło lub co ma się wydarzyć.
Gdyby świat zewnętrzny (zewnętrzne oznacza wszystko co poza nami) mógł istnieć w nas w niezmienionej postaci, istniała by chociaż jedna rzecz niezmienna, niezależnie od tego przez kogo jest interpretowana. Przyjmując choćby śmierć za przykład znajdziemy ludzi, którzy nie mogą się jej doczekać, którzy panicznie się jej boją, którzy nie boją się jej w ogóle lub którzy ciągle rzucają jej wyzwania balansując na jej krawędzi. Nawet śmierć podlega więc indywidualnej interpretacji każdego z nas. Podobnie jest z absolutnie każdym zdarzeniem, przedmiotem czy zjawiskiem które pojawia się w naszych myślach. Jedni na widok noża boją się, inny widzą narzędzie do rzeźbienia, inni perspektywę jedzenia gdy ukroją nim pajdę pieczywa. Jedni czekając na wynik badań martwią się na zapas wieloma chorobami których jeszcze u nich nie zdiagnozowano, inni w pełnym spokoju czekają na wynik.

Między światem zewnętrznym a wewnętrznym istnieje fosa. Po jednej stronie (zew.) jest świat pełen obojętnych informacji i zdarzeń. Po drugiej (wew.) nasze myśli co nam każą bać się, cieszyć, wątpić, wierzyć, smucić, popadać w depresję czy zmotywować do działań. Fosy tej za to strzeże strażnik, który po zwodzonym moście przepuszcza lub nie przepuszcza poszczególne interpretacje. Strażnikiem na jednej warcie jest nasza świadomość na innej nasz nieświadomy umysł. Część interpretacji wpuściliśmy jeszcze długo przed tym jak zaczęliśmy myśleć o nich świadomie i tak od dziecka boimy się pająków czy wysokości choć gdy w bezpiecznych warunkach myślimy na ten temat, lęk wydaje się nawet nam samym irracjonalny.

Stoicyzm uczy że strażnik na fosie to zawsze my sami. Nikt inny nigdy nie może być odpowiedzialny za to jakie interpretacje dopuszczamy do naszego wewnętrznego świata a jakie nie. Uczy że mamy pełen wpływ na zmianę wszelkich reakcji i interpretacji i zdolność panowania nad tym jak przeżywamy nasze życie a szczęście to w dużej mierze zestaw naszych wewnętrznych interpretacji.

Na początek postaraj się być świadomym strażnikiem. Zastanawiając się co i właściwie dlaczego Cię zdenerwowało lub zasmuciło. Czy owa rzecz powinna mieć prawo wpływu na Ciebie i Twoje samopoczucie? może jest wyłącznie błędnym wyobrażeniem, lub wyobrażeniem nad wyraz o jakiejś rzeczy czy zdarzeniu? Nie dawaj wpływać na siebie rzeczom, na które Ty sam nie masz wpływu.

CNOTA

Cnota to rzecz brzmiąca jak przeżytek. Niemodnym dziś zdaje się być cnotliwym. Stoicka szkoła nie wezbrała na popularności dzięki głoszeniu by z opanowaniem reagować na wszelkie próby wpływu. Stoicka Apatheia, stan równowagi wewnętrznej i niewzruszenia mylnie utożsamiona została z apatią, którą cechuje obniżony poziom reakcji emocjonalnych. Dla stoika cnotą jest stan wewnętrznej równowagi, w którym zewnętrzne bodźce, w tym pojawiające się powody do smutku czy radości nie mają na niego już tak silnego wpływu. Jego szczęście i spokój dyktowane są z wnętrza nie z zewnętrznych czynników. Dla łatwiejszego zrozumienia: Wierzący człowiek na łożu śmierci, szczęśliwie czeka spotkania ze stwórcą. Nie przejmie się on zbytnio przypadkowym zyskaniem czy utratą fortuny bo nie ma to dla niego już znaczenia. Stoik podobny rodzaj szczęścia stara się znajdować w sobie na co dzień. Bez wyobrażeń o szczęśliwym spotkaniu ani łożu śmierci.

Co więcej dla zrozumienia stoickiej cnoty: Wielka różnica jest dla stoika między momentem w którym może sobie na coś pozwolić (na słodycz, na kieliszek wina, na przelotny romans) a momentem, w którym nie umie sobie czegoś odmówić (słodyczy, kieliszka wina, przelotnego romansu). Stoicyzm nie ma przykazań, ani zasad czym ma być dla Ciebie cnotliwe życie i w jaki sposób masz zachowywać równowagę. Mówi jednak o wyraźnym zaznaczeniu kto winien rządzić w nas zachowaniami.

Przewagą człowieka nad innymi zwierzętami jest rozum. Materia zdolna do analizy i podjęcia decyzji o właściwych potrzebach. Właściwe dla stoika znaczy zgodne z Pneumą. Nie z fałszywymi wyobrażeniami które przepuszczamy przez fosę myśląc “muszę mieć/czuć/być więcej”. Stoik nieustannie myśli i nieustannie decyduje o tym czego chce i robi to lub zdobywa ze spokojem. Nie rządzą nim jego żądze i podniety. Nie ulega niedostosowanym afektom i niezdrowym emocjom. Rozum stoika jest panującym nad jego zmysłami i w ten sposób uzyskuje on stan Apatheii.

Na początek zastanów się czego nie potrafisz sobie odmówić, albo do jakiej dyscypliny nie jesteś w stanie się zmotywować. To pierwsze punkty nad którymi powinieneś zacząć pracować by zacząć przejmować kontrolę nad swoim życiem.

Niebawem szersza praca poświęcona filozofii stoickiej. Cierpliwość to również cnota.
Śledź stronę www.theodormusi.com oraz www.facebook.com/theodormusi