Dyskografia:

18.09.2017: #MyślenieNieBoli (LP)
25.12.2015: #BezOkazji (LP)
20.04.2015: #PierwszeDemo (LP):

Nazwa Albumu: #MyślenieNieBoli
Premiera: 18.09.2017
Wytwórnia: Brak
Muzyka (Hugiz; Sense)
Tekst: Theodor
Rap/Śpiew: Theodor; Filip Pelc; Monika Dąbrowska

15 Chwile
14. Bezsens
13. Moi ludzie
12. Nawet gdy boli
11. W Wyobraźni
10. Family Guy
9. Daj nam spokój
8. Zakochany Kundel
7. Areszt
6. Wasze Dzieci
5. Napiasne
4. Weryfikuj
3. Winiszbal
2. 500 płyt
1. Podróż

10. Family guy
[Zwrotka 1] To życie nas uczy pokory.
Nie szkoły czy księża z ambony.
Ty, nie pojmiesz jak nie spierdolisz
tu, już paru rzeczy na swoim.
Moi rodzice nie mieli zbyt lekko,
gdy odeszła pensja a doszło im dziecko.
Ojciec dorabiał byśmy mieli jeść co.
W dwie ręce na czworo zarobił.
Potem, matka kładła nas spać, by mogła
pójść za parę groszy u kogoś posprzątać.
Podpierdolić papier, bo ciężko go dostać.
PRL to nie wolna Polska wiesz?
Mnie i siostrę do szkoły na szybko.
do pracy, do domu, obiad, chałupnictwo.
Szyła do późna, dziś leczy nadgarstki.
Mi warkot maszyny wtedy zagłuszał bajki.
I im byłem starszy tym bardziej,
ambicję wżerały się w czaszkę mi
nie chciałem jak oni żyć odciąłem się strasznie
by życie i mi dało lekcję a dziś,
a, a, a dziś.

 

[Ref] Family Guy, I’m family guy x3
Family, family, family guy

 

[zwrotka 2] Najpierw biznes szedł świetnie.
Wracałem pochwalić się w domu.
Matka że kiepsko wyglądam, czy się nie
przemęczam, mówiłem by dała mi spokój.
Matka, kto inny o zdrowiu gdy hajsu jak lodu?
Kto o oszczędnościach porządku w pokoju?
Gdy padał mi biznes i żyłem na krechę,
posiłki z ziemniaków robiły za dietę.
Zrywałem kontakty i czułem się śmieciem,
dzwoniła czy wpadnę na obiad i nie wiem.
Jak mogłem nie widzieć jej trosk tu,
chcieć spalić najważniejszy z mostów.
Gdy siostra z dzieciakiem przechodziły rozwód,
ja z dala od bliskich starałem się odkuć.
I żal i pretensje, że nie są choć byli,
a sam byłem wciąż egoistą.
A oni czekali przez lata cierpliwi,
gotowi wybaczyć mi wszystko.
Bo życie nas uczy pokory,
nie pojmiesz jak sam nie spierdolisz.
Dziś doceniam tak bardzo ich role
ich prace i dom i miłość w ich oczach
dlatego: z dumą tak nucę pod nosem
gdy biorę dziś siostrzenicę na gokart, że

 

[ref] Family Guy, I’m family guy x3
Family, family, family guy

 

[zwrotka 3]

W każdej rodzinie ktoś tonie w konfliktach.
Ktoś ma coś za złe ktoś boi się przyznać,
ich kłótnie ich duma ich racja ich dystans.
Na koniec śmierć jest bezdyskusyjna.
Od dziecka pogrzeby nie brały mnie jakby,
umierały ciotki nie znałem od lat ich.
Dziś chrzestna, brat ojca, łzy same się ronią.
Plus matki świadomość że z ich półki biorą.
A życie jest kruche dla wszystkich,
bo gdzie moi kumple gdzie Orzeł, gdzie Ymcyk.
Jak mamy gdzieś jakieś konflikty.
Zapomnij o wszystkich chce blisko mieć bliskich.
A moi kuzyni kuzynki:
Choć czasem nie znamy się wcale bo każdy,
ma swoje zajęcia ma pracę dzieciaki.
Mam szczęście że mogę być z Wami przez tracki,
choć czasu nie starczy dla wszystkich.
Ganiamy jak obcy gdzieś własne ambicje,
świat mało ma miejsca na relacje rodzinnie.
Lecz życzę Wam szczerze najlepiej jak mogę.
Dojrzałem by w końcu powiedzieć o sobie tak:

[ref] Family Guy, I’m family guy x3
Family, family, family guy

 

7. Areszt #MyślenieNieBoli
[Ref] Im więcej masz więcej może Ci się zepsuć.
Im więcej masz bardziej starasz się stać w miejscu.
i nie wiesz jak, masz wyjść na spotkanie szczęściu,
gdy w okół mury rzeczy nie masz szans wyjść z aresztu!
x2

 

 

 

[Zwrotka #1] Chaty na kredyt i fury w leasingu.
Gotówka na koko by żyć na dopingu.
Phony zegarki i miejsca przy ringu.
Dupy bez mózgu wyrwane przy drinku.
I wszyscy chcą być Tobą, lśnisz jak spełnienie marzeń.
Masz coraz więcej rzeczy w koło, nie masz czasu wyjść na spacer.
Ja ganiam wolność wciąż.
Wkurwiam się gdy na okrągło chcą
coś ode mnie a ja nie wiem po co to mi!.
Daj mi żyć! Nie chcę od Ciebie już nic, iść
chcę móc przed siebie bez myśli,
że jakiś pojebany wyścig
wykluczy mnie za to z rozgrywki.
Zakopią w piachu nas obu, chuj z Twoich milionów.
Bez sofy ze skóry i telewizorów, więc jedno co chcę to mieć powód
żeby uśmiechnąć się patrząc na życie.
Wiedząc że nie wiele zostawiam po sobie lecz wiele zdołałem zeń wynieść.
Chuj że był to spacer po linie.
Chcę wiedzieć jedynie że nie był przechadzką,
między bankiem, apteką, serwisem co nie przypadkiem zalały nam miasto!

 

 

 

[Ref] Im więcej masz więcej może Ci się zepsuć.
Im więcej masz bardziej starasz się stać w miejscu.
i nie wiesz jak, masz wyjść na spotkanie szczęściu,
gdy w okół mury rzeczy nie masz szans wyjść z aresztu!
x2[zwrotka #2] Włożyłeś w to pracę, pieniądze i czas,
więc głupio to rzucić by jeszcze raz,
zacząć od nowa jak tyle już masz!
Chuj że Cię wkurwia ale to już znasz!
A straszą Cię, że nowa droga, może okazać się gorsza.
Więc robisz coś dalej, choć tego nie kochasz bo nowego bałeś się poznać!
i dziwi nas potem ta ilość sceptyków,
co siada na fotel marudzić o życiu,
jak se pościeliłeś to zawsze Twój wybór
więc chuj Cię obchodzi co ktoś ma!
Ja życie spakowałbym do bagażnika,
bo co za różnica skąd będę to pisał.
Chcę lecieć choć bym miał się sparzyć jak Ikar.
Przez chwilę chcę być bliżej słońca.
Wmówili nam wartość rzeczy. Dlatego tak bardzo chcemy je mieć.
Biegamy wciąż zaślepieni, czekając aż któreś z nich spełni nam sen!
a co jeśli nie?
Ja myślę że to kwestia odczuć.
Jak zżera Cię presja to podpuść.
Rób rzeczy co czujesz je w środku
bo chuj Ci z droższego nagrobku.
Zrób coś dla siebie a nie z obowiązku.
W jakim rankingu chcesz stać na początku?
Życie go nie ma to tylko ułudy,
bo ktoś katalog szczęścia ma i chce żebyś coś kupił!
a Ty wiedz że:

 

 

 

[Ref] Im więcej masz więcej może Ci się zepsuć.
Im więcej masz bardziej starasz się stać w miejscu.
i nie wiesz jak, masz wyjść na spotkanie szczęściu,
gdy w okół mury rzeczy nie masz szans wyjść z aresztu!

 

 

 

 

 

 

6. Wasze Dzieci #MyślenieNieBoli
[Zwrotka 1]

Stawiali mi stopnie kiedyś,
bronili na oknie siedzieć.
Mówili co dobre wiemy,
zrozumiesz kiedy dorośniesz.
Kiedy dorośniesz?
Kiedy dorośnie…

Wołali mnie z okna o zmroku.
Mówili że dom mam za hotel.
Kazali posprzątać mi pokój,
bym wstydu nie robił przy gościach.
Bym wstydu nie robił im!
Wstydu nie robił przy gościach.

Lubiłem obserwować dłonie,
swoje, porównywałem do ojca.
Choć czułem jak dojrzałem w głowie
to, dłonie wciąż miałem chłopca.
Chłopca, dłonie wciąż miałem chłopca.

Mówiłem o sensie istnienia i bogu,
bo czułem rozłąkę na co dzień we wnętrzu.
Dorośli mi zwykle mówili daj spokój,
myślałem, że wiedzą lecz nie mówią dziecku.
Nie mówią dziecku.

[Zwrotka 2 – Parafraz wiersza Khalil Gibran o tym samym tytule]

Wasze dzieci nie są Waszymi dziećmi.
Przychodzą przez Was, ale nie z Was.
Nie możesz odbić w nich sposobu myślenia.
Możesz dać miłość im i dom dla ich ciał.
Ich dusze dawno zamieszkały w domu jutra.
Co nawet w snach nie otworzy dla Was drzwi.
Świat się nie cofnie, nie zatrzyma w dniu wczorajszym,
więc nie próbujcie czynić je takimi jak Wy.
Jesteście łukiem w rękach strzelca,
który wypuszcza niczym żywe strzały dzieci.
Ale to łucznik widzi cel przez cały wszechświat
i daje swoją moc Wam do napięcia cięciw.
Więc poddaj się, jego dłoniom ku radości,
bo kocha on każdy łuk każdą ze strzał.
Strzały co pędzą wtem ku nieskończoności
i łuk co nie zmienia miejsca w którym stał.

[Zwrotka 3] A dziś myślę, że nie wiedzieli bo
dorosłe życie zdążyło rozdzielić
ich dorosłe sprawy i stany portfeli,
od szczerej jak nic ciekawości ich dzieci.
Troska o przyszłość, problemy na teraz,
żale za przeszłość schematy myślenia.
Wszystko co było, co będzie dopiero
i ja z niekończącym się nigdy dlaczego.

A dziś nie ulegam już stopniom jak kiedyś.
Zdarzy się wskoczyć na okno posiedzieć.
Wiem coraz lepiej co dobre co złe dziś,
lecz jeszcze nie mogę dorosnąć,
lecz jeszcze nie mogę dorosnąć
lecz jeszcze nie mogę dorosnąć.

Wciąż mówię o sensie istnienia i bogu
i czuję rozłąkę na co dzień wewnętrzu.
I szukam wyjaśnień pokręconą drogą,
bo świat nie odpowie mi wprost jak dziecku.
Jak dziecku.

WaszeDzieci.

5. Napisane #MyślenieNieBoli
[Zwrotka 1] Napisałem szczęście dla niej.
W napisanym świecie było łatwiej znaleźć.
W napisanym domu, pięknym jak słowa o nim.
Napisane życie kto nam wieść je zabroni.
Napiszę łoże nam i parę liter jęków
lub przy grillu, na dworze i w gronie znajomych,
napiszę nas z piwkiem w ręku. Bez żadnych przeszkód,
ułożę nam życie jak z feng shui.
Tylko zabierz długopis mi potem bym znając mnie nic nie zepsuł.
Gdy myśli uciekną na kartki
a słowa z nich wyrwą nas z bajki
i wyjdzie że byłaś wytworem fantazji
a ja siedzę sam, w napisanej knajpie.
Barman daj mi setkę.
Dostawię wykrzyknik! z pijackim akcentem_
pauzę w reakcji i pełną butelkę,
przy stole tak brudnym jak myśli i wiersze.
Napiszę wspomnienia o wczoraj nocy
pełnej rozkoszy, hotel na uboczu.
Kobiety bez imion, faceci bez forsy
bez celu i siły wpisanej w ich oczy.
Albo napiszę nocą miasto, puste ulice,
on na mijających się z prawdą nogach jak chodzi i myśli nad życiem.
A może czy skończyć je dziś.
Napiszę mu most czy skoczyć ma z niego?
A w sumie to po co ma żyć?
jutro napiszę nowego jego.

 

 

[Ref] Ludzie odchodzą i nam żal.
Prawdziwy świat nie ugości ich na nowo.
Napisz im list parę zdań.
Tylko do Ciebie niech wpadną choć na słowo.
Ludzie odchodzą i nam żal.
Nikt nie przeczyta życia jeszcze raz jak powieść.
Napisz im list parę zdań.
Śmiertelną ręką utrwal radość życia w słowie
Niech Ci nie będzie więcej żal.

 

 

[Zwrotka 2] Napisane życie pożyczone prawdy,
dokąd Cię zabrać przez kartki dziś?
Ożywić Ci kogoś kto wczoraj był martwy?
To jedno słowo, by wstał i żył.
Ten człowiek z mostu jest w tym pięknym domu,
pomógł temu z knajpy wyjść na prostą i dało powód żeby żyć
dziś nie tylko alkoholu przy czystym stole Ci pisze list.
O wszystkim i niczym bez praw tego świata.
Bo człowiek gdy pisze jak ptak może latać
Chwila gdy piękna jest trwać może lata
a gdy taką wolę masz czas może wracać.
Do bliskich których już nie ma, do dziewcząt które odeszły.
Możesz ożywić wspomnienia, sprawujesz tu los niezależny.
I to nadal nie życie lecz chwila wytchnienia,
zmień się w bohatera co spełnia marzenia.
Spisz chociaż zdanie to tylko zabawa
Wisławo dziękuję Ci za radość pisania.[Ref] Ludzie odchodzą i nam żal.
Prawdziwy świat nie ugości ich na nowo.
Napisz im list parę zdań.
Tylko do Ciebie niech wpadną choć na słowo.
Ludzie odchodzą i nam żal.
Nikt nie przeczyta życia jeszcze raz jak powieść.
Napisz im list parę zdań.
Śmiertelną ręką utrwal radość życia w słowie
Niech Ci nie będzie więcej żal.

 

 

4. Weryfikuj #MyślenieNieBoli

 

[Zwrotka #1]

8 złotych 8 godzin, jedno kino, dzień na zero.
8 snu i do roboty, lata płyną co masz z tego?
Kto ma pieniądz? skoro nie Ty. Czyj tu w wersach biznes kwitł.
Pracodawca dziś zarobił, CocaCola, SilverScreen.
A tylko Ty myślisz, że jesteś kozak!
bo siedziałeś na fejsie, zamiast wciąż pracować.
Bo w chuj masz szefa, a po pracy masz browar.
I małą satysfakcję, że żeś ich wyrolował.
I chcesz mieć wieczór by z dziewczyną odpocząć,
a nadal jesteś tylko tanią siłą roboczą.
I mam dla Ciebie wers którym nie zaplusuje,
ale więcej nie dostaniesz, a co? Zasługujesz?!
Każdy ma w chuju, czym rodzinę utrzymasz.
Jak nie zaczniesz myśleć to Cię rynek wydyma.
Bo kto nie rozwija się, za chwilę się zwija.
Szef polmosu liczy, Ty lecz klinem se klina.
I mówią Ci jak zarobisz to wydaj,
weź koki do piwa i skoki adidas.
I weź nie zamulaj, czas życie wygrywać.
Jak słyszę te hasła mówię Wypierdalaj![Ref] Nikt nie napisał reguł gry, nikt nie wie jak żyć,
więc człowieku myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W każdym wieku Ty, decydujesz o przebiegu gry,
wiec weryfikuj te ich brednie! (brednie!)
Nikt nie napisał regul gry, nikt nie wie jak żyć!
Przyjacielu myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W dobie biegów na szczyt, sam musisz wiedzieć czy,
biegniesz po ich kwit czy swoje szczęście! (szczęście!)[Zwrotka #2] Jakoś nie dziwi mnie frustracja w okół.
30 lat kredytu za mieszkanka w bloku.
A satysfakcję z pracy ma tu garstka osób.
Cała reszta ma łzy w oczach jak na warsztat da samochód.
A nasze życie jest sumą decyzji,
ambicji i działań, pomysłów i wizji.
Przez lata sam długo szukałem gdy inni
wybierali łatwiej czerpali z korzyści.
I śmiali się ze mnie, że pracuje tyle,
a zostaje w tyle, brak czasu co chwilę.
Ja kombinowałem cokolwiek robiłem,
by dostać coś więcej niż hajs za godzinę.
Dziś żyję z zajawek i to całkiem dobrze,
choć zbyt pojebane to by pisać w zwrotce!
A jeśli cokolwiek miałbyś z tego wynieść,
to olej ich hasła i wymyśl swe życie bo:[Ref] Nikt nie napisał reguł gry, nikt nie wie jak żyć,
więc człowieku myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W każdym wieku Ty, decydujesz o przebiegu gry,
wiec weryfikuj te ich brednie! (brednie!)
Nikt nie napisał regul gry, nikt nie wie jak żyć!
Przyjacielu myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W dobie biegów na szczyt, sam musisz wiedzieć czy,
biegniesz po ich kwit czy swoje szczęście! (szczęście!)

[zwrotka #3] Mamią nas dziś szybkim bogactwem:
że lepiej jest stąpać po ziemi ich NIKEm.
A co za różnica mi jaką mam markę.
Jak spoko to włożę, przepocę jak każde.
I mówią że mają tu plany na biznes,
daj czas to Ci damy nasz hajs i pozycję.
A dla tych co boją się, skuszą etatem,
LuxMedy, Benefit do umów o pracę.
To wszystko chuj warte, lecz wg. schematu,
byś nigdy nie zrozumiał wartości czasu!
A Bill Gates, Messi, Abramowicz,
ich dzień ma tyle samo godzin.
Pytanie brzmi co z nim zrobisz?
bo kto jak nie Ty ma Ci życie ułożyć?
A świat aż kipi od szalonych pomysłów
masz kurwa internet poszukaj swej drogi.
Dostęp do wiedzy nigdy nie był tak blisko,
Ty siedzisz na fejsie pięć godzin z roboty.
Wyjdź poza schemat i zrób coś ekstra,
zamiast psioczyć że żeś znów coś przespał.
Nie za wszystko jest hajs, co nas przybliża do szczęścia.
Zresztą, Twoje życie ja se tylko piszę teksty,
a Ty nie miej bólu dupy że mam więcej niż Ty z pensji skumaj że:[Ref] Nikt nie napisał reguł gry, nikt nie wie jak żyć,
więc człowieku myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W każdym wieku Ty, decydujesz o przebiegu gry,
wiec weryfikuj te ich brednie! (brednie!)
Nikt nie napisał regul gry, nikt nie wie jak żyć!
Przyjacielu myśl samodzielnie! (dzielnie!)
W dobie biegów na szczyt, sam musisz wiedzieć czy,
biegniesz po ich kwit czy swoje szczęście! (szczęście!)

 

 

 

 

2. 500 płyt #MyślenieNieBoli
[Zwrotka #1]

Słucham swoich płyt i niewiele słyszę tam szczęścia,
lecz co by nie mówili o nich były tańsze niż terapeuta.
A ilu z Was się z tym utożsamia? i nadal odpala w niedzielę ten shit!
Wylałem swe żale i smutki w nagraniach, bo czasem się trzeba wypłakać by żyć.
Myślą, że jestem nieszczęśliwy przez to.
I co dzień wstaję tęskniąc do tych moich byłych dziewcząt.
Lecz ja mam luz ze sobą równowagę wewnątrz
a skrywane emocje i żale nie stają się we mnie agresją.
Ty za to się toczysz przez życie do pracy, do domu, wkurwiony jak zwykle
i byle se mordę umoczyć w ten weekend, to może na chwilę choć problemy znikną.
Ja piszę o tym jak mi brak sensu, siły do walki.
Ty wmawiasz wszystkim, że je masz choć życie Cię niszczy i tłamsi.
Odpalasz se hity i patrzysz jak gwiazdy się bawią i myślisz że też byś tak chciał
więc resztę wypłaty wydajesz na ciuchy, na paski, na wódę i lecisz na bal.
Ja w tym czasie czytam książkę i nie czuję presji tłumu.
Wszyscy wiedzą wszystko o mnie więc nie muszę pędzić do klubu,
udawać że jest wszystko okay póki ludzie w okół, spoko,
potem wracasz sam ze sobą czujesz się znowu najgorzej no bo…

 

[Ref]

Świat jest pełen hipokrytów nie chcę być jednym z nich.
Jakoś przeżyję krytyków, sprzedam te 500 płyt.
Niewiele wciąż wiem o życiu piszę kim jestem dziś.
Za mało by sięgać szczytów? spoko brat c’est la vie.

[Zwrotka #2]

Mam dwie koleżanki, które lubią razem pić.
I co weekend na najby grube szał i parkiet ich.
Wziąłem raz na spacer jedną z tydzień później drugą i
wiedzą że mam w chuju ich najby więc niezależnie mówią mi:
– W znajomych to tylko melanżu chęć jest.
– One by chciały do teatru przejść się.
– Lecz nie ma z kim – żadna z nich? O co kaman.
To po trakach wiedzą, że myślę inaczej więc można porozmawiać.
I myślę jak często to może się zdarzać,
że żyjąc na pokaz uczycie się stawiać
strach przed tym co o Was pomyślą znajomi,
przed własne potrzeby i chęci rozwoju.
Więc pójdę przodem, w chuju mam te Wasze loga;
wasze jointy, wódę, mefę to czy masz nowego Ipoda.
Ja w głowie mam chaos i nie wiem jak żyć?! Wy chcecie bym dawał Wam wnioski.
Ja piszę co boli a najczęściej gdy, już nie ogarniam emocji.
I możesz sobie myśleć po tym jak jestem nieszczęśliwy,
ale moje życie jest prawdziwe nie chcę alternatywy bo:

[Ref]

Świat jest pełen hipokrytów nie chcę być jednym z nich.
Jakoś przeżyję krytyków, sprzedam te 500 płyt.
Niewiele wciąż wiem o życiu piszę kim jestem dziś.
Za mało by sięgać szczytów? spoko brat c’est la vie.

[Outro]

Każdy się gubi i szuka swej drogi i myśli że szczęście da więcej pieniędzy.
Te gwiazdy co boga chwyciły za nogi wciąż chodzą naćpane się leczą z depresji
i i i i żeby to był wyjątek może chciałbym tam iść.
Lecz zdaje się to być regułą więc znajdę inny szczyt,
a póki co o:

[Ref]

Świat jest pełen hipokrytów nie chcę być jednym z nich.
Jakoś przeżyję krytyków, sprzedam te 500 płyt.
Niewiele wciąż wiem o życiu piszę kim jestem dziś.
Za mało by sięgać szczytów? spoko brat c’est la vie.

 

Nazwa Albumu: #BezOkazji
Premiera: 24.12.2016
Wytwórnia: Brak
Muzyka (Hugiz; Sense; Qbanczyk; Jimmy Kiss)
Tekst: Theodor
Rap/Śpiew: Theodor; Filip Pelc; Karolina Gadomska
Skrecz: DJ Kebs

12. 1000 dni
11. Bez Okazji
10. Patriota
9. Słabość
8. Czas
7. Burak
6. Dno
5. Pozamiatane
4. Nic do ukrycia
3. MyHommie
2. Rach Ciach Ciach
1. Nie kumam tego świata

12. 1000 dni #BezOkazji


Jest, kurwa, wszystko okej, nigdy nie było tak dobrze,
Choć kiedy błysnął ten cel mi po raz pierwszy, wątpiłem, że kiedyś tu dotrę.
Rok temu podobnie zaczynałem zwrotkę, by popłakać przez baby,
Przez tamte depresje się wbiłem na szczyty #anomalia_mapy.
Nie piłem od trzech lat i wszyscy pytają wciąż: “Jak tak mogę?”,
Nie rozumieją, gdy mówię, że życie chce przeżyć świadomie, każdy moment.
Pojąłem to chyba w stodole, szybkie dwie setki nim wszedłem do klubu,
Dzien przed jak zwykle na umór, a teraz rapuje dla vis-à-vis tłumu.
Trzy tysiące głów i trzy tysiące łap w górze,
Marzyłem tak długo o tym, chwilo, proszę, trwaj dłużej.
A potem chlałem wódę w parku
Gdzieś nieopodal i rżnąłem dobrą dupę #awruk.
Wyszło, że to czyjaś żona i budzę się rano w mieszkaniu,
Wczorajsze marzenia mi zabrał ktoś, gdzie moja duma i radość?
Wszystkie wspomnienia mam jak za mgłą, przeglądam zdjęcia,
I robi mi się przykro w moment, niby pamiętam
Wszystko, a czuje się jakbym oglądał film o sobie, tylko film o sobie…

[Refren] x2
Już nie mogą więcej zabrać mi przeżyć,
Nie potrzebuje ich, by móc w siebie wierzyć.
To moje życie, moja prawda, mój przesyt,
Zbyt ciężko szedłem w górę, by tak lekko się z nią zderzyć.

 

[Zwrotka 2] Piłem półtora roku, nie mówię o najbach w weekend,
Szukasz powodów, już nie psychologuj, zobacz jak żem nazwał płytę.
Rozmyślam dokąd zabrać życie już od szkolnych korytarzy,
Wiem, że tez tak masz do dzisiaj, powiedz o czym marzysz.
Chciałem być gwiazdą, nawijać na scenach,
Natura i wychowanie jak na złość mówiły, bym trzymał się cienia.
Wciąż chciałem latać, kompleksy są jak dziura w skrzydle,
Brałem wódę jak syrop na tremę, mówiąc to tylko, aż się uaktywnię.
Aż zacznę wierzyć w siebie – co za naiwny gówniarz,
Wyszedłem na dwa piwka wczoraj, a stoję znów z butlą, jest kolo południa.
Jest, kurwa, dekada od pierwszych zapewnień,
W inny dzień świat nie przeraził, jak ledwie
Wyszedłem za klatkę sto metrów od domu
I nie wiem czy świat był straszniejszy czy powód.
Tak zwykła środa, trzeci dzień rozstania z alkoholem,
A było tak źle, że wróciłem pod kołdrę, do końca dnia mając paranoje.
Nie szukam odwagi już nigdzie, poza samym sobą,
Nie chce branża błądzi, gdzie chce, ja idę trzeźwo drogą bo…

 

[Refren] x2
Już nie mogą więcej zabrać mi przeżyć,
Nie potrzebuje ich, by móc w siebie wierzyć.
To moje życie, moja prawda, mój przesyt,
Zbyt ciężko szedłem w górę, by tak lekko się z nią zderzyć.

 

[Zwrotka 3] Szukałem się tak długo, przez to przeżyłem tak wiele,
Na-narobiłem głupot, tak bywa jak rok nie trzeźwiejesz.
Nie znam miasta, lecz szlajam się z wódą, spiewam o Whiskey za Dżemem,
Tyle zawdzięczam ludziom, weź się przypomnij, jak mnie miniesz w terenie
Bo nie pamiętam zbyt dużo, zbyt dużo,
Życie w podroży tysiące ludzi, a czułem się wciąż jak Robinson Crusoe.
Wóda zabrała mi ich twarze i imiona,
Siedzę sam, tylko nierozwiązane sprawy chcą wziąć mnie w ramiona.
A jest ich coraz więcej, więc pije coraz chętniej,
Już nie chce myśleć o nich, chcę porapować, więc podaj pętle.
Muszę ogarnąć życie, pierwszy miesiąc był piekłem,
Żadnych resetów, więc wszystkie problemy nad głową są wciąż obecne.
Więc chciałem płakać albo bić wszystkich – nic z tego,
Wokół żadnych winnych już, prócz mnie samego.
Za sobą mam dawno to bagno i choć czasem patrzę z nostalgią,
To wiem jak łatwo jest stoczyć się na dno i nie chce tak bardzo, niech inni się patrzą mi…

 

[Refren] x2
Już nie mogą więcej zabrać mi przeżyć,
Nie potrzebuje ich, by móc w siebie wierzyć.
To moje życie, moja prawda, mój przesyt,
Zbyt ciężko szedłem w górę, by tak lekko się z nią zderzyć

 

11. Bez Okazji (Freestyle) #BezOkazji


To przedostatni track na #BezOkazji,
przez ostatni rok siedzę rzeźbiąc rapsy wciąż.
Myśl, że to after demo, ale to between party
czekaj na listy, wyjdą w roku przyszłym sprawdzisz.
Gram w otwarte karty dziś jak nikt na scenie,
kto chce być na czele, mi wystarczy tylko przelew.
Być raperem, ich epopeje.
Ja robię swoje, nie umiem już żyć w ich świecie.
Jak mam z kimś problem, on wie to nim skończę zwrotkę,
jego ksywa w moim tracku to nie beef czy fortel.
Jest już zgoda dawno, albo ktoś dostał w morde.
Ja z godnie z prawdą opisuję swą historię, orient.
Kocham oldschool rap, więc nie mów że to trap tu miażdży.
Najlepszy album, od lat mówię “Nastukafszy”.
Wbija chuj w ten Twój fanclub panczy,
jeśli zechcę, pozjadam na freestajlu łajzy.
Jestem typem co ma na karku ciarki
gdy słyszy emocje, odpal od Pariasów dżazgi.
Potem, wrzuć ten trap z ich pustym słowem.
Jak wolisz drugie mamy inny gust i koniec, to jest:
Drugie solo, emocji znów wyplułem sporo
a to aperitif przed tym co szykują nową.
A środowisko mnie drażni jak nie wiem
każdy łak tu myśli że jest numerem jeden.
Wpadam, zabrać im tę pewność siebie.
Z GMLem pogadaj jak jest ze mną na scenie.
Z nim po sprawie, resztę jeszcze sprawdzę w terenie.
Ja nie żyję przez internet, mam beef z ich pokoleniem.
A komentarze, co myślisz że mi zmięknie rura,
czytam je z myślą że ktoś powinien Cię częściej przytulać.
Stopa werbel i bujam, klęcz przy berle u króla,
rozpierdalam nawet jak se nucę refren jak Burak.
Oni pod publikę chcą rymy splatać
ja gram nad publikę mają skurwysyny skakać.
Plan: BezOkazji, tuzin trakców pęknie w pół roku
miałbyć inny, ale Ty nie byłeś jeszcze gotów
a będziesz w szoku, jak jebne w opór
kolejne LP w toku, najpierw za te dawaj penge chcę mieć wreszcie spokój.
Choć jest nieźle, znów siadam z kawą z rana
to nie high life ale już nie z kasą dramat.
Oni sto tysięcy fanów i nie mają siana.
To może skończ świrować gwiazdę i uszanuj fana.
Ja mam, tylko rap, wszyscy wiedzą o tym
kleję słowa zawodowo, niechcę innej roboty.
Siedem lat temu mówiłem, że to z czasem docenisz,
powiedz kto lepiej pospłacał wszelkie długi dla sceny.
Przelicz: setka bitew, imprez prowadziłem gdzieś z trzysta,
Mes, Wdowa, Eldo byłem ich Hypemenem a lista
jak dodasz solo sztuki jest już długa jak A-2,
prawie każde miasto w Polsce plus Grecja, Czechy, Niemcy i Anglia.
Jak byłem w Alko’ mówili że to kopia, przestań.
Minął rok, nagle nikt nie widzi podobieństwa. A
A to rozgrzewka, wciąż szukam dla siebie sam miejsca.
Zmieniam labele nie poglądy, sam żeś chorągiewka.
Może mój błąd, nie umiem się porozumieć,
ale mi rośnie popularność im niech rosną gule.
Scena nam się ciut wypala jak wnioskuję po tekstach.
Oni nie mają o czym gadać ja się dopiero rozkręcam.
Piszą pierwszy miałem pięć pomysłów w głowie na track.
Piszę jedenasty i mam tamte pięć plus nowe dwa.
Lecę na żywioł jakbym w ogień wpadł.
I wciąż generuje hałas jak mam w dłoni majk.
Kiedyś rap mnie uczył że mam w kółko słuchać aż skumam,
dziś nie muszę słuchać wiem gdzie nie ma treści za chuja
i może jestem prawilniakiem co się nie zna na newschoolach,
ale weź mi ktoś wytłumacz te ich nazwiska w tytułach.
Ja przestałem liczyć ile ma czyj fanpejdż wpływów.
Mój stale rośnie to już prawie jak wirus.
Ciebie boli to że takie B.R.O. coś zgarnie z rymów,
ja piszę poezję chuj mi do sprzedaży harlekinów.
Gram dla rewirów i kombinuje jak wziąć pajdę z rynku.
I w chuj już wytwórnie mam bez działu marketingu.
Gdy stajesz w ringu a masz w narożniku pizde nie kata
będziesz pół życia się klepał po japach nie zostają mistrzem świata.
Latam 3 minuty a tak między nami
ich tracki już by się skończyły i to z refrenami.
Jestem opętany, rymy, pętle, fani
uzależniło mnie to gówno, nie znam w tej grze granic.
A jeśli ktoś w najbliższym czasie się przebije to wiesz
W tym kole fortuny zainwestuj w wielkie T.

10. Patriota #BezOkazji

Pytają mnie czy jestem patriotą,
Przy wadze słowa wciąż się czuję jak młokos.
Ciągle ja przed ojczyzną jak dotąd,
Choć czuję, że bym złapał broń, gdy szargasz honor.
Mówią złe powstanie – Banda tchórzy,
Ja niosę pamięć, Ty nieś strach jak Francuzi.
Pradziad w AK wśród Warszawskich piątek
Stał pod ostrzałem, z dumą klęknę pod godłem.
Bez kompleksów się czuję za granicą,
Bolonia, Falaise, Tobruk, Monte Casino.
Ich nowe mody, technologie mnie nie zawstydzą,
Jestem Polakiem, większe jaja od nich mam, nie telewizor.
Dzieciaki krzyczą pełne roszczeń i wrzodów,
Wyjadą na zachód z pierwszym czołgiem ze wschodu.
Chcesz, to przyklaskuj psioczącej polityce,
Zrobią rząd na emigracji, gdy na front pójdą kibice.
Na nic krzyki Twe i wrzaski w sieci,
Specjaliści od krytyki, żadnych prób, by coś zmienić.
Politycy toczą swe prywatne boje,
Już nie pytaj ich o nią, czas na zmianę pokoleń.

[Refren] Kto Ty jesteś? – Polak mały.
Jaki znak Twój? – Orzeł Biały.
Gdzie Ty mieszkasz? – Między Swemi.
W jakim kraju? – W Polskiej ziemi.
Czym ta ziemia? – Mą Ojczyzną.
Czym zdobyta? – Krwią i blizną.
Czy ją kochasz? – Kocham szczerze.
A w co wierzysz? – W Polskę wierzę.

 

Nie lecę prosić się o Euro czy Funty,
Z szacunkiem i pokorą patrzę na mury Starówki.
Moja prababka uprzątała wśród nich gruzy,
Ja z mlekiem matki ssałem już nienawiść dla komuny.
55 lat z gospodarką, pod partią,
Ale Ty chcesz w dekadę być Irlandią czy Anglią?
To wypierdalaj być zmywarką na czarno,
Ja powściekam się na ZUS-y otwierając znów działalność.
Bo jak coś zmienić, gdy wyjadą już ambitni stąd?
Stary ustrój, za Cejrowskim powiem – „Wszystkich won”.
Tylko co wtedy, jak nasz kwiat młodzieży
Zgubi tożsamość z narodem, dba o własne interesy?
Mam trzeci model busa, a w domach dziecka bieda,
Adoptowane bierze buty do kąpieli, żeby nikt ich nie zajebał.
Scheda po PRLu, masa problemów na co dzień,
Ale malujmy trawniki, by podobać się Europie.
Ja w chuju mam czy nas lubią, ale nie daj Polsce jaj uciąć,
Jak chcą dymąć nas, wstań powiedz „Fuck Union”.
Chciałeś rządzić to reprezentujesz kraj – mówiąc: “Kiedy w twarz plują”,
Jebnij choćby Obamie za te Polskie obozy, tacy jak ja będą za Tobą stać z dumą.

[Refren] Kto Ty jesteś? – Polak mały.
Jaki znak Twój? – Orzeł Biały.
Gdzie Ty mieszkasz? – Między Swemi.
W jakim kraju? – W Polskiej ziemi.
Czym ta ziemia? – Mą Ojczyzną.
Czym zdobyta? – Krwią i blizną.
Czy ją kochasz? – Kocham szczerze.
A w co wierzysz? – W Polskę wierzę.

 

Myślałem, że napiszę patetyczny track,
Ale nie pytam czy byś chwycił za broń, to inny czas.
Inny świat, kieruj wzrok w stronę przyszłych spraw,
Niosąc dumę, że Twój dom to tak silny kraj.
Lecz potrzebuje młodych polityków,
Starych wychowała komuna z jej uległością dla zwierzchników.
Emerytury, ZUS, ślepe prawo w sądach,
W dzieciństwie mieli gorzej, nie widzą innych rozwiązań.
Tak długo walczyliśmy, by być wolnym wreszcie,
Że nikt nie pomyślał co zrobić, gdy to nadejdzie.
A dziś czujesz się gorszy, gdy świat patrzy?
Poczujesz ulgę, gdy ten polski Fiat zacznie wyglądać jak Audi?
Nie wiem po co gonić blichtr, których świat
Zamiast pracować nad swoim, aż będą nas błagać o Fiata.
Może i jestem Patriotą,
Gdy bronię wartości zamiast się poddać banknotom.
Może naiwny jestem ją ceniąc wysoką,
Lecz wkurwiam się, gdy słyszę, jak to wciąż na nią psioczą.
Wymaga zmian, pracy, zabrania świń z koryta,
Lecz wciąż czuję dumę, gdy ktoś o nią mnie zapyta.

[Refren] Kto Ty jesteś? – Polak mały.
Jaki znak Twój? – Orzeł Biały.
Gdzie Ty mieszkasz? – Między Swemi.
W jakim kraju? – W Polskiej ziemi.
Czym ta ziemia? – Mą Ojczyzną.
Czym zdobyta? – Krwią i blizną.
Czy ją kochasz? – Kocham szczerze.
A w co wierzysz? – W Polskę wierzę.

 

9. Słabość #BezOkazji

 


Ostatnio wszystko się układa tfu tfu.
W moim życiu to zakrawa wręcz o cud cóż,
patrzę na tę drogę za mną, czasem żal aż gadać,
ale piszę o tym żebyś wiedział że rozumiem Twój ból, agr.
W życiu mi nic nie przyszło łatwo,
któryś z moich kumpli był główną gwiazdą.
Stałem z tyłu klubu, czując głównie zazdrość,
widząc jak ma znów u stóp tłum.
Przed Wami zagra, cóż znów, nie ja.
Ja stoję gdzieś blady przez ten ciągły cień gwiazd.
W sieci czytam znów że ja, jestem tylko tłem dla kogoś,
ale w weekend wstaje wiem, że muszę znowu biec na pociąg, bo:
W kraju znów gdzieś jest bitwa,
Mes gra koncert chcę być tam,
mieć swe trzy minuty na freestyle
przez chwilę być bliżej gry, brat.
Od dziecka byłem pewny, że ten wielki świat jest niedostępny
dla takich jak ja więc nerwy żarły mnie bez przerwy.
Wiedziałem, że muszę być lepszy
miesiącami rzeźbiłem teksty
mentalne łańcuchy kto wie jak je zrywać
ja parłem na przód aż pękły

REF:
Do kogoś sukces przychodzi od zaraz.
Inny przez całe życie musi się starać.
Robisz kroki na przód, cel wciąż się oddala,
a prawdziwą siłę w bólach rodzi słabość i wiara.

Zwrotka 2
Przez całe życie chadzam na około,
przez to jestem gdzieś pomiędzy nową a starą szkołą.
I pracuje ciężej niż inni,
nie umiem już siedzieć bezczynnie
po chwili relaksu znów czuję się winny,
jeszcze będzie czas odpocząć.
Rap to narcystyczny świat, a mi od dziecka wpadajano pokorę.
Musiałem być lepszy od nich by żyć wśród wron nie musząc krakać jak one.
Już w szkole się czułem intruzem, lecz wtedy grałem te rolę łobuza,
a dzis jestem silny jak nigdy i w sumie,
niech mówią co chcą już mnie to nie rusza.
Wyzbyłem się lęków, paranoi, z serca wyparowała ta gorycz.
Nie karmię kompleksów, stawiam na swoim.
Pracuję nad każdą częścią siebie, łączę siły, anabolizm.
A masę mam pytań tak trudnych, że gubię się czasem w tej dżungli
wciąż mam wiarę bez boga jak buddyzm,
choć widzę jak piękło i niebo w innych wypełnia te poczucie pustki
niewiem, co dać może bóg światu
ja siły w swe życie przykładam w dwój nasób
na wszystko od zawsze mi schodzi w chuj czasu
trzynaście lat rapu, jeżdżenia po kraju
potrzebowałem by poczuć się gotów i jestem gotów dziś pytaj fanów:
Are U Ready?

REF

ZWROTKA 3
Mam w sobie coś czego nie mogą pojąć.
Chcą to wyjaśnić mówią że to osobowość.
Pytają czemu idę w świat z pokorą skoro
mógłbym być najlepszy, po co pisać teksty jak ten, po co?
Odpal szósty track, zrozum że mógłbym być dumny jak paw,
od trudnych spraw, niosłem przez lata mój ból i żal
i chciałem go ukryć bym tylko ja, znał prawdę o sobie tak wszystko gra.
A ja gdy ktoś mnie cenił czułem się hipokrytą,
podobne uczucie gdy snuli peany jak Alko’ jest super ekipą.
Nie wiem, może beze mnie, nie rób sensacji.
Ja tylko życie przelewam na kartki.
Mam wady, słabości i ich nie chcę utajnić,
a kiedy mnie poznasz zrozumiesz jak bardzo realny to obraz walki.
Trzynaście lat w tym jestem, a czuję to jakby od roku.
Licz dwanaście za rozgrzewkę czas przypatrywania się z boku.
Dziś taki jak jestem zamierzam to wygrać,
te życie o którym marzyłem od chłystka.
Ile to razy podcięli mi skrzydła
a jestem tuż tuż, więc jeśli byś myślał.
Że Tobie nie wyjdzie to spójrz czasem w górę
bo stoję na szczycie Ci gotów na przykład, na przykład

REF

8. Czas #BezOkazji


Zwrotka 1

A ona wciąż ma pretensje że nie piszę. Przecież piszę.
Oni znów pieklą się że dziś nie wyjdę. Kurwa piszę.
Nie wiem po co w ogóle chcą mieć mnie bliżej, skoro piszę.
Mówią ja widzę Artura nie rapera, no to lepiej kup płytę, po to piszę.
Agr, nie ma kurwa dwóch mnie, po chuj chcesz to rozdzielać,
mój dzień, mija przy literach znów bo już wiem,
ile się przedzierać trza po sukces od zera,
nie mam czasu być Ci kumplem na melanż, piszę rap
jeśli nie rozumiesz nie aspiruj mi na przyjaciela.
Chciałeś kiedyś czegoś tak bardzo, że wszystko inne traciło swą wartość
że każde słowo filtrowałeś przez przydatność swym celom
każdy dzień układałeś pod dyktando marzeniom.
Jeśli nie, nie skumasz czym jest dla mnie rap dotąd.
Jeśli tak to uszanuj i z nim nie walcz o mój czas, spoko?

REF:
Py-pytają kiedy, kiedy mam czas
obrażeni że-niby nie, nie mam go wcale
dzi-dzi-dziwi ich że dzień w dzień robię rap
ale każdy ziom chciałby płytę za frajer x2

Zwrotka 2
Płacę rachunki za to, nie lubi mnie paru kumpli za to.
Parę sztuk się wkurwia za to, ale rapem płace też za gumki szmato
więc ryj, to mój number one,
one na to fajnie że rapujesz jakąś pracę masz
ponad dekadę mi zajęło by jakoś
z umów o dzieło ciułać pensje niewielką jak w biedrze za kasą,
przynajmniej nie biegam za pracą, w zamian siedzę nad kartką
bo chuja tu płacą, jak tylko czekasz że lepiej zapłacą.
AA, ja już się nie bawię w rap, nawet jak się bawię rapem
daj mi jeszcze parę lat, a będziesz w szoku dokąd to zabrałem.
Kiedy w klubie łapię majk, wszyscy rozdziawiają japę.
Jedni znają każdy track, inny smutni czemu wcześniej go nie znałem.
Bo odrabiałem underground bracie, mapę kraju znam jakbym był kartografem
zostało niewiele miast w których nie grałem
jeśli jakieś znasz, dawaj hajs i ustalmy datę jadę oni niech

REF

Zwrotka 3:
Każdy tyra gdzieś, osiem czy dwanaście godzin
wstaje rano, jedzie, rzyga tym w połowie drogi.
Potem szef go wkurwia to wypłate, wydaje na najbie,
mówi Theo postaw, Ty se porapujesz to Ci wpadnie (hajsik).
Licz se tausen na bibie, działkę hypeman i DJ,
gorzej gdy prowadzę battle albo siedzę w jury gdzieś.
I zapomnij że na urodziny wpadnę gdzieś w weekend.
Wracam z trasy, chwila snu, biorę kartkę i piszę.
Życie kurwa, kocham to, chce to zabrać gdzieś wyżej.
W marzeń świat gdzie kupuje sobie kwadrat po płycie.
Dlatego tu tyram za trzech i
niczego nie stawiam nad teksty
I nawet jeżeli to rani Cie wierz mi
mam życie na szali a krupier już kręcił więc
Albo wytrwasz przy mnie albo rzucasz focha
ja się nie wycofam, szanuj moją pracę jakby tyrał po kołchozach
kocham garstkę która kuma że to moja droga
proszę nie bądź jednym z tych co za mną woła

REF

7. Burak #BezOkazji

Zwrotka 1
Zaczynam zwrotkę, gówno to jej piąta wersja,
zawsze unikałem teraz tonę w kontrowersjach.
Chciałem dobrze pożyć a nie dają żyć w komentach.
Więc siedzę, myślę, piszę, kurwa czy to w ogóle jakiś sens ma.
Czy to sława czy wypala od facebooków mózgi.
po co sława jak nie można się po ludzku wkurwić.
W sumie co mnie to odpalaj Youtube se Januszku ulżyj,
przejrzę z tą co ślesz jej maile, gdy już zejdzie w dół do rózgi.
Dziennikarze węszą myślę, może zbluzgam kilku
za latanie po nagłówkach czy tu nikt nie słucha płyt już.
Potem paru takich co w soboty rzyga w klubach w kiblu,
uczy mnie kultury kurwa, królowie sarvoir vivru.
O chuj chodzi, że publicznie to mam być poprawny,
fani oczekują? stawiam tausen moi tylko prawdy.
Jak się nie podoba se poszukaj synku innej gwiazdy,
będzie gadać to co chcesz ja będę burakiem w dalszym ciągu.

Ref:
Mówią ale burak z niego, jak z pod bramy dres
gdzie Twoja kultura nie możesz mówić co chcesz.
Ja podam pani płaszcz
przepuszczę panią w drzwiach
aż wyjdzie ze mnie w burak wtedy
wszyscy nagle… paatrz!
Patrz jaki burak, kurwa patrz jaki burak x4

Zwrotka 2:
Dziewczyny mówią, że jestem bezczelny bo
lubię gadać bez zbędnej bawełny więc zdejmij to.
Grzecznych chłopców to poszukaj sobie na uczelni co.
Ja lubię jak klęczysz, krztusisz się i przy tym jęczysz -oh.
Nie kumam pokolenia internetu,
mała już zabaw się tą świecą bo nawet z nią nie znajdziesz w nim facetów.
Mają 20 lat a kiedy w ryj dostanie
patrzy na mnie jakby pytał “co z bezstresowym wychowaniem”.
Jak jesteś ojcem a syn jest debilem że chuj
to weź pasa z szafy i mu przylej jak mój.
Lepsze to niż chować cioty co chcą zgodnie z prawem mężów
a mnie zbiera na wymioty jak robią paradę w centrum.
Hejtuj, mnie za buractwo, szerz odium ja pośród,
Waszych głosów o poprawność, wsłucham się w mój głos rozsądku.
Prosty ze mnie chłopak z pragi nie dam sobie w kaszę dmuchać,
jeśli Ci się nie podoba nie musisz mnie kurwa słuchać

REF

6. Dno #BezOkazji

Ref
Czasem podsumowujesz swoje zycie i nie widzisz w tym nic co
mogłoby Ci dać nadzieję na kolejne dni i choć
chciałbyś zebrać się do walki, jak niby miałbyś wygrać z tym
załamujesz ręce, znów płyną po policzkach łzy.
Znowu nie czujesz się nic wart gdy świat bije gradem ciosów
i czujesz się kowadłem bardziej niż kowalem losu.
Czy mógłbym zacząć od początku
chcę tylko zacząć od początku x2

Zwrotka 1

Ten dzień pamiętam lepiej niż bym sobie tego życzył,
siedziałem w Sekunda Studio pisząc tekst do Ciszy.
Z Wiesławem nie widziałem się już rok zresztą przed nikim
nie chciałem odsłaniać tej poczwary co wewnątrz mnie dyszy.
Siedziałem nad tą kartką aż przestałem słuchać bitu,
napisałem wtem pytanie czego najbardziej bałem się w życiu?
Że nie mam racji, skończę z długiem, poznam komorników,
stracę przyjaźń, miłość, kumpli, zranie, zawiodę rodziców.
A wszystko straci sens, seks, alkohol, bitwy,
będą jedyną odskocznią by przez chwilę się poczuć kimś innym.
Pisałem dusząc płaczem się przez rozdrapane blizny
nigdy nic mnie nie bolało jak odhaczanie tamtej listy.

REF
Czasem podsumowujesz swoje zycie i nie widzisz w tym nic co
mogłoby Ci dać nadzieję na kolejne dni i choć
chciałbyś zebrać się do walki, jak niby miałbyś wygrać z tym
załamujesz ręce, znów płyną po policzkach łzy.
Czy mógłbym zacząć od początku
chcę tylko zacząć od początku x2

Zwrotka 2
Spojrzałem w lustro, waga stanęła na sto piętnaście,
oczy podkrążone, zniszczone rocznym melanżem.
Relacje płytkie niczym w niedopitej flaszce.
Za kwotę długów mógłbym kupić dziś działkę pod miastem.
Siostrze się sypie małżeństwo, matka drży od chorób.
W sumie to nie wiem co u nich, odwiedzam je z pięć razy w roku.
Mam parę banknotów za występ, zaraz je muszę oddać komuś.
Czasem publikuje rap, wszyscy mają to w chuju otóż.
To jest moje życie kurwa kiedy to sięgnęło dna
Odhaczyłem wszystkie punkty z listy nie mam się już czego bać.
Nie szukam już winnych, nawet nie pytam dlaczego ja.
Nie mam się gdzie stoczyć już, czy mógłbym zacząć jeszcze raz?

chcę tylko zacząć od początku x2

Zwrotka 3
Ciszę pisałem przez cztery miesiące.
Mała to cena za nowy początek.
Znów miałem brata, wybaczył rozłąkę.
Inaczej zacząłem traktować pieniądze.
Rozłożyłem dług w raty.
Z dumą w kieszeni poszukałem pracy.
Przyjąłem pomoc od mamy i taty,
pierwszy raz odkąd wybyłem z chaty.
Może kiedyś wybaczą mi krzywde
i słowa co były tak przykre.
Stałem się marnotrawnym synem,
domyśl się ile to znaczy dziś dla mnie gdy mówię że kocham rodzinę
– Kocham rodzinę.
Poszedłem na siłkę, kick-boxing
juz nie chciałem żyć jak wilk z wallstreet.
Przestałem pić, bez choćby kropli
zaraz mija mi tysiąc dni, a życie układa się… w zwrotki.
Wydałem w końcu CeDek, poszło kilka setek
prawie codzień siedzę piszę nową rzecz jak Kękę.
Jest z dnia na dzień lepiej od dnia kiedy pewien że się nie wygrzebie,
myślałem czy płakał by ktoś na pogrzebie.
Nie wiem do dziś jestem innym człowiekiem,
doceniam co mam wciąż idę przed siebie.
A jeśli spytasz mnie czy możesz zacząć jeszcze raz,
powiem że pewnie będzie ciążyć Ci to całe życie, ale tak

5. Pozamiatane #BezOkazji

Zw#1

Już mnie przytłacza ta powaga w trakach.
Czas byś poskakał, jak przy trackach GradPapyRapa.
Nie, nie, nie róbcie na chatach tak, to jak Jakass.
Muszę się wylatać, na terapiach liczą jak za Maybacha.
– daj bit – wpierdalam się jak Al-Kaida na Manhattan.
Zostawiam Wasze tablice w kawałkach, jak Dunk Shaqa.
Na lata, trwała konstrukcja jak Barbakan.
Twa sława, ma przy tym patronat Snapchata.
“ha-haha” Masz hit, jak Wiz na trapach ?
Daj link, będę cały week darł łacha.
Bardacha, z kałacha, łaku marsz na katafalk.
Chcesz OneShot’a ? Nagram Ci z Magnuma jak Harry Callahan.
Mam zapas skillu przy nich, jak Yamaha na Rajd Dakard.
Nie da się już tego ukryć, to jak dupa Kardashian.
Nawet jak rozpaczam bo byłych w trackach, to jak TajMahal.
Mów mi Szahdżahan, rób pokłony jak dla Allacha.

Ref#

Bo jest po-zamiatane po po po-zamiatane! x4
“Różnica między nami zasadnicza w sumie
ja robię to jak lubię Ty robisz jak umiesz”

Zw#2
Wyobrażam sobie Was w chatach, jak siada taki nad Bragga,
pisze tekst mówi: mama nie przeszkadzaj zamiatam.
Ona – mógłbyś w kuchni też? – mama! rap składam, jak w stanach,
po czym rzeźbi ten swój pastiż USA jak kaca wawa.
Mind fuckup. Brat błagam, jak Ci się kurwa hajs zgadza ?
Ten co stara, zarabia na dwóch etatach, żal gadać.
Powiedz może ja wariuje już jak Black Sabbath.
Ale nie karm mnie tym gównem, co ja modelka u Araba ?
fu-fu-fucked NO! Zmienię muzę na Rock & Roll.
Bo każdy track to jak “Knock Knock Knocking on Heavens Door”.
Tymczasem wciąż, któryś raper tu płacze kto jaką kasę wziął.
Dajmy spokój dinozaurom, dalej lecę jak Asteroid! < Racket flow >
Bo temu dekadę, se wgrałem na banie, że rapem rozwalę
więc grałem to dalej. Od ławek na Pradze, z ustawek na battel,
bo stale tu chciałem jak Mackle-MORE!
I dziś idę po sławę swą, słoną zapłatę bo
już na tej wojnie jestem ładnych parę lat jak Janek Kos.
Mów mi inspektor Gadżet, bo mam jeszcze parę bomb
w rekawie, czekaj zaraz je wywale w nagranie na razie stop
Masz 2 refreny kup pierwsze demo w tym czasie

Ref#

Bo jest po-zamiatane po po po-zamiatane! x4
“Różnica między nami zasadnicza w sumie
ja robię to jak lubię Ty robisz jak umiesz”

Zw#3
A tak serio pomyślałem, że napiszę braggę bo
jest tego zalew a za każdym razem myślę ale słabe to!
Może nie załapałem co jest trudne w tym by parę strof,
napisać o tym że masz talent, skoro masz talent ….nooot!
Kurwa zostaw majk zajmij się MuppetShow, wsadzisz łapę w coś,
zamiast pisać jakim jesteś Hustla jak Hasselhof.
Tyle miałeś dziołh, chyba zacznę zwracać się Panie Bond.
Tyle że Twój przygodny sex, to nadal masturbacja pod Larę Croft.
Nieudacznicy jak marraton z Drew Carrey Show.
A każdy myśli że niepokonany jest jak Lancelot.
Więc ja jestem Król Artur jak dziewczyny chcą mój cum a lot?
Choć czasem to przytłacza moje ex już razem ważą parę ton
Mazzal tow, wyjebane w to! Zabiorę w inny świat Was jak Cameron.
Zarobię na pisaniu albo zdechnę jak Allan Poe!
Stękaj dalej jakbyś robił soundtrack w bukkake porn.
W chuju mam te bragga lecz jak składam to pozamiatane co ?

Ref#
Bo jest po-zamiatane po po po-zamiatane! x4
“Różnica między nami zasadnicza w sumie
ja robię to jak lubię Ty robisz jak umiesz”

Outro
Chcieliby być fajni, lecz nie wiedzą jak?
Nie umieją tańczyć, do bitów ucha brak.
Mogli być normalni, żyć jak każdy z nas,
ale chcieli być fajni, więc dziś kaleczą rap.

4. Nic do ukrycia #BezOkazji

Zw#1

W rodzinie strach przed śmiercią, żal po śmierci.
W kościele nie umiałem klęknać nawet w tej intencji.
Przystaje nad butelką nie wiem czy mi brak wciąż chęci,
Wam pewnie wszystko jedno póki wszystko trafia w teksty.
Wylewam wszystko z siebie, przez to co niedziele
one pisza wciąż i ryją beret, gdzie w tym kurwa miłość nie wiem.
W ostatnie 10 lat może znalazłem jeden raz ją.
Pisałem łańcuch dla niej ona się wpisała w rach ciach ciach yo.
Myślę o innej dziś że nim to skończy mi rozwali psyche,
kto normalny dzielić ze mną chce pierdolnik zwany życiem.
Miałem mieć hajs i biznes dziwi kurwa że nie wyszedł.
Sabotuje każdą pracę ciągle licząc na muzykę.
Myślę żeby pójśc gdzieś tyrać sprzedać czas na magazynach,
w chuju mam co myślisz o mnie ja chcę tylko siadać pisać.
Wypruwam siebie w rap chcesz to mnie rozliczaj,
nie wiem o czym jest ten track, nie mam nic do ukrycia.

Ref

“And If I’m still alive still not scared to die
Please don’t be afraid cause I got nothing to hide”

Zw#2
Nie mam tajemnic osłon, nie ukrywam nic przez presję
i to wszystko przez ciekawość jak to jest być tym kim jestem.
Nie musisz kochać mnie nie mówię że to jest najlepsze.
Świat jest tak nieidealny że aż pasuję w to miejsce.
Czuje się dużym dzieckiem, plac zabaw w okół.
Dla tych co lubią pozować będę solą Wam w oku.
Czego oczekujesz jestem byle chłystkiem z bloków.
Nas uczyli gadać wprost nie świrować demagogów.
Myśląc o tej z pierwszej zwrotki wciąż piszę szczerze,
jak sie zdecydujesz mała bez pretensji później wiesz co bierzesz.
Jak to chwyci to nam stawiam dom na złotych płytach.
Jeśli nie, wstawię kołyskę w studio niech się młody uczy życia.
Przez lata nie mówiłem nic i dziś mi szkoda,
jak mi ojciec mówi że mnie lepiej poznał odkąd czyta bloga.
Nadrabiam z nim w dialogach tyle lat życia,
chyba wiem o czym ten track nie mam nic do ukrycia

Ref
“And If I’m still alive still not scared to die
Please don’t be afraid cause I got nothing to hide”

Zw#3
Mój ekshibicjonizm mi pozwala pisać.
Przestałem chlać nawet żeby przestać to zakrzywiać.
Się nie wstydzę kochać, płakać, choćbym wypadał jak cipa
Nie wiem czy to dobra muza wiem że prawdziwa.
Kiedyś miałem plany dzisiaj żyję z dnia na dzień i
nie wiem co się jeszcze zdarzy nie przewidzę konsekwencji.
Zresztą nie wiem nawet czego chce już dzisiaj,
kupuj kurwa płyty nie mam nic do ukrycia.

3. MyHommie #BezOkazji


Zwrotka 1
Siadamy znów we dwóch czuję jakby czas się cofnął,
gadamy zdrów i nie wiem już czy któryś z nas dorosnął. (dorósł!)
15 lat tak różnych dróg obaj ganiamy wolność.
Woda i ogień, ja i mój druh, bóg może rzucał kością.
Przeszliśmy z miejskich rur, do apartametnów.
Pierwszy był mój, w centrum, lecz kto mnie utrzyma w miejscu.
Został mi z niego dług, ruszyłem w kraj szukać występów.
Sprawka temperamentu lub to jednak bit mi bije w sercu.
Ty zawsze z boku, swoim tempem kroków
nie uległy względem pokus w walce o wewnętrzny spokój.
w okół świat wiruje, Ty znów krok do przodu
kiedyś widziałem w tym nudę i strach dziś nie tym Ci patrzy z oczu.
Mój świat wciąż płonie, przygasa już tylko na twym balkonie.
Twój świat wciąż tonie w myślach, ja dowożę Ci wciąż świeży tlen
ten sam co we mnie tylko wznieca ogień
Dziwna symbioza, pozornie niepodobnych półkul
widać przeciwne drogi mogą zmierzać w tym samym kierunku

REF:
w świecie twardych szczęk
silnych ramion i ukrywanych łez
gdzie za mężczyzn świadczą pięści
widzę swą siłę w nierozweralnej więzi

W okół męski świat
kobiety odciskają na nim swój ślad
każda jedna z nich przemija
trwa przy mnie brat i nasza męska przyjaźń.

Zwrotka 2
Smęcę o dupach u Ciebie znów robota i cash.
Ja o koncertach Youtubach, Ty wagi pozbyć się chcesz.
U mnie pomysły i chaos, Ty analiza i stres
i wciąż to samo, zmienia się pogoda i wiek.
Ja mógłbym harem stworzyć, myślę żeby biec w europe.
Ty mógłbyś kupić burdel robić hajs jak szejk na ropie.
Szukamy obaj gdzie by znaleźć szczęście, by je mieć na co dzień.
Siadamy pograć w coś, takie miejsce by się zejść na drodze
rozstaw Go.
Ja szukam zen choćbym jadał resztki spał na polu
Ty chcesz sześć zer na koncie nim wyruszysz w świat z kokonu
Jeśli upadnę wiem, że Ty postawisz mnie do pionu
jeśli upadniesz, złapię przyczepność z ziemią by Ci pomóc
wiesz że to mój max.
Życie jest pojebane, mówią że to trochę tanie.
Ludzie chyba wstydzą się mówić sobie nawzajem,
jak są ważni dla siebie znasz moje zdanie:
Nie wiem czy bym szedł tak dzielnie w życie,
gdyby nie to Twoje ramię przy moim.

REF

Zwrotka 3
15 lat, a widzę wciąż tych samych chłopców
15 lat, rozmów, rozkmin, wyciągania wniosków.
Miliony bodźców, książek, przeżyć, wzorców
z kim innym powymieniam parę z nich komentując oldschool.
To wciąż mi towarzyszy, gdy puszczam bity i
piszę znów jakby z podwójnej perspektywy.
Gdy moich fanów dziwi że rozumiem ich bezbłednie,
czuję to jak jesteśmy zżyci chociaż żyjemy tak odmiennie.
Przez to szanuję róznorodność i nie umiem tak z pewnością
mówić im która jest dobrą drogą i jaki plan obrać na wolność.
Wiesz o mnie wszystko chyba z wzajemnością.
I tak tu każdy z nas płacze nad samotnością.
Myślę co za pięćdziesiąt lat brat
i gdzie te dwie wariatki co odważą się wejść w nasz świat.
Jak jesteś jedną z nich to daj znać, tymczasem trwamy.
Na dwudziestych dziewiątych kilometrach różnych dróg
i parę dych przed nami.

2. RachCiachCiach #BezOkazji

[Zwrotka 1] Jesteśmy ponoć sumą osób w bliskim gronie
A skoro tak, to paru relacjom zwiastuję szybki koniec
Choć miałem być miły i grzeczny
Mama chowała bym nie był bezczelny
Mówiła: z ludźmi neutralnie żyj, po co szarpać nerwy
A po to, że czasem przeżywam jak baba
Mętlik w głowie, siadam, strzępić język sobie gadam
Chcę naprawiać swoje błędy
A po drugiej stronie tępy wzrok i wyjebane w opór, super
Skróć następnym razem wypowiedź
Na wymowniejsze: chuj ci w dupę
Zawsze się staram rozumieć dlaczego
I zwykle reakcje to prosty instrument
Ich ego, kompleksy, wciąż ludzie nie wiedzą
Jak przyjąć odmowę, nie kontrując wrzutem
Jak chciałem z alko’ odejść parę słów za dużo rzekł mi jeden raper
Wtedy strasznie się przejąłem, dziś bym pewnie strzelił w japę
Dojrzałość to albo prymitywnieje na stare lata
Wiem czego nie chcę w życiu, więc powiem tylko pa-pa papa

 

 

[Refren] (x2)
Paru osobom powiem w życiu tylko pa-pa-pa
Po co męczyć się nawzajem tracić cza-cza-czas
Niech się każdy zajmie ogarnianiem spra-spra-spraw
Bez fochów i żalów relacyjne rach ciach ciach

 

 

[Zwrotka 2] Jeszcze godzina pod klubem
Zrzuta w dziesięciu na wódę
Weź Theo poratuj szlugiem
Nie umiem już chyba tak dłużej
Gadka o niczym i pierdolenie
Kolejny próbuje tu robić wrażenie
Wpadam zbić pionę z paroma co cenie
I spadam samemu pochodzić po mieście
Chuj mnie te twoje tam “pij to” , “zeruj”
Ja chcę iść do celu
Jeśli z kim przystajesz tym się stajesz
Ja chcę poznać paru milionerów
Pofilozofuję sobie w samotności
A do tych co to czują może wrzucę to na nośnik
Coraz mniej przejmując się co tam sobie rościsz
Im lepiej znam siebie tym coraz mniej zmartwień
Choć z wiekiem mi chyba już brak cierpliwości
Bliskich osób mam tu coraz mniej-szą ilość
Mam tu problem z zaufaniem odkąd Knap mi zerżnął byłą
Szczam na ich tłumaczenia, typu “kurwa żem popłynął”
Znam parę praskich zasad, żadna ze mnie świętobliwość
Lecz wiem, czego w życiu już nie chcę więcej
I robię w nim miejsce, bo trochę przeszedłem
Kocham ludzi to niezmienne
Lecz musisz mieć twardą dupę, jeśli chcesz mieć miękkie serce
Więc..

 

 

[Refren] (x2)
Paru osobom powiem w życiu tylko pa-pa-pa
Po co męczyć się nawzajem tracić cza-cza-czas
Niech się każdy zajmie ogarnianiem spra-spra-spraw
Bez fochów i żalów relacyjne rach ciach ciach

 

 

[Zwrotka 3] Dzwoni jedna, pierwsza w nocy pije whisky i mnie chce
Parę lat temu bym wyskoczył, pojechał przez sen
Dzisiaj nie mam już ochoty, w niedziele to straci sens
Zresztą nic mi nie przychodzi łatwiej niż ten cały seks
Trudny charakter, mam tu spory problem
Ciężko jest oprzeć na tym stały związek
Z paroma się lubię i bywamy blisko
Lecz jak chcesz mnie one night lepiej kup se kurwa dildo
Przyjąłem w życiu, że liczy się prawda, ordynarna w każdej sprawie
Więc wygarniam ją w kawałkach, face to face i na face-czacie
A jeśli nie możesz jej znieść to nie moja wina
Może nasze życia przez to nie powinny się przecinać
Nie biorę do siebie już cudzych kompleksów
I trzymam się z dala od tych którzy w miejscu
Chcą przejebać życie z flaszką wódy w ręku
Nie szanując zasad i ludzi w swym kręgu
Nie szukam przygód, w zamian fair relacji
I nie dobieram słów dla tych co wciąż boją się prawdy
Jeśli jesteśmy sumą tych co otaczają nas na co dzień
Nie dziw się, że raz na jakiś czas robię..

 

 

1. Nie kumam tego świata #BezOkazji

 

Czasem mnie nosi by stąd uciec.
Spakować życie w jedną torbę w minutę.
Sprzedać wszystko co mam, kupić walutę.
Ruszyć w europejski rajd, po barach i domach uciech.
Bo tu gdzie jestem czuję wciąż że nie pasuję,
ludzie w okół biegną za czymś czego w ogóle nie rozumiem.
A taszczę brzemię nauk życia.
Jebanych gęb jak u Gombrowicza.
Chce porozliczać sprawy, złapać pociąg spisać
parę wersów z trasy, wysłać do tych którzy chcą to czytać.
Możesz być wśród nich, wiesz gdzie mnie znajdziesz.
Przyjdzie dzień kiedy zapytam tam o adres.
Zbudzę się rankiem i zostawię ten znajomy świat.
Te parę imion i ulic to wszystko co zabiorę tam
gdzie pójdę, bez ograniczeń by pojąć życie by
znaleźć spokój, równowagę, wolność, mądrość i parę idei.
Bo wciąż czuję ze coś mi umyka,
może to znajdę gdzieś na razie znikam

Ref#
Bo muszę jeszcze coś znaleźć, we mnie coś stale
mówi to jeszcze nie to dawaj jeszcze kawałek.
Muszę jeszcze coś znaleźć, pędzę więc dalej
i tak nie usiedzę w jednym miejscu na stałe.

Zw#2
Nie jadę szukać funtów, euro czy dolarów.
Chcę znaleźć siebie, to droższe od każdej z walut.
Zobaczyć piramidy czy wejść do świątyni majów.
Poznawać własne granice przekraczając te krajów.
Gdy byłem dzieckiem, w wakacje rodzice,
chcieli mnie wysłać na kolonie, jak siostrę gdzieś za granicę.
Odmawiałem czując, że jeszcze nie pora a dzisiaj.
Co dzień się gapię na mapę, czując że w końcu czas przyszedł.
Przeszedłem przez parę cięższych deprech,
czuję się przez to twardszy niż kiedykolwiek przedtem.
Czuję się sobą bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Poukładałem życie tak że szczypie się czasem by się upewnić że nie śpię.
Nie wiem co jeszcze mnie czeka,
dokąd zawiedzie mnie siła, co każe wiecznie mi zwlekać,
z założeniem rodziny, ustabilizowaniem dochodu,
płodzeniem dzieci sadzeniem drzew i budowaniem domu.
Gdy o tym myślę czuję że czegoś w tym brak.
Nie wiem czy świat jest gotów wiem że nie jestem ja.

Ref#

Bo muszę jeszcze coś znaleźć, we mnie coś stale
mówi to jeszcze nie to dawaj jeszcze kawałek.
Muszę jeszcze coś znaleźć, pędzę więc dalej
i tak nie usiedzę w jednym miejscu na stałe.

Zw#3
Pewnie szło by mi lżej pisanie,
gdybym w ogóle wiedział czego tu szukam tak wytrwale.
Jeśli wiem coś o życiu, to tyle że jest pojebane
i chyba nie dziwi mnie już brak stałej damy, a w zamian parę koleżanek.
Czytam o kwantach, prawach fizyki, historię ziemi.
Chłonę wiedzę o pierwiastkach choć w szkolę byłem nogą z chemii.
Lubię być samoukiem, zawsze byłem bystrym dzieckiem,
a z ostatnią korepetytorka i tak skończyło się szybkim seksem.
Jakoś nie widzę się w tym społeczeństwie,
raczej jak rzucam się w przepaść w Wingsuit’cie licząc na szczęście.
Matka dostanie zawału jak się rozkręcę,
ale ja jetem przerażony nudą a nie niebezpieczeństwem.
Poza tym wciąż czuję że jest coś jeszcze
i coraz bardziej mnie bawi odkrycie że życie to bezsens.
Spakuję się i ruszę w świat prędzej czy później
i uśmiechnę się na myśl o tym jak kiedyś ganiałem sukces.
Stojąc na jakiejś górze, nad oceanem
zatonę w ustach jakiejś Włoszki czy Marokanki mówią muszę jeszcze coś znaleźć

Nazwa Albumu: #PierwszeDemo
Premiera: 20.04.2015
Wytwórnia: 3/4UDGS
Muzyka (Ambeatny; Hugiz; Bez_Struktury; Grejtu; Nerwus; Clockworkkk; Even; Justyna Em; Sense; Poszwixxx; Adam Mańkowski)
Tekst: Theodor; Lilu, Kuba Knap, Flow
Rap/Śpiew: Theodor; Monika Dąbrowski; Lilu; Kuba Knap; Klaudia Frączek; Flow
Skrecz: DJ Kebs

16. Goodbye
15. Momenty
14. I,O,E
13. Złote myśli
12. Dorosłość
11. Ja
10. Cv
9. Cisza
8. Maui
7. Determinacja
6. Łańcuch
5. Wolność
4. Moja Warszawa
3. Niedziela
2. Odpowiedzialność
1. Taki jak ja

16. Goodbye #PierwszeDemo

[Zwrotka 1: Theodor] Say goodbye #Chris Brown
Tak mocno czuję, że przyszedł mój czas
Mój strach paraliżował mnie w chuj lat
Ale już czas
Zerkam przez ramię na dom i ruszam gdzieś w dal
Uciekałem z niego nieraz, obrazem może wydać Ci się ten sam
Ale ja nie jestem ten sam
Wiele niosę na sercu, może dlatego wiele niosę Wam wersów
Ile bym nie wziął na barki, i tak nie będę stać w miejscu
Mów mi Ingemar Stenmark i zobacz, jak mijam las przeszkód
Wywodzę się z miejsca, w którym rzadko ktoś marzy
Beton przyprawia o klaustrofobię, wyciska łzy, te płyną po twarzy
Najpierw go nienawidzisz, później ciężko się pozbyć korzeni
I tak przywykasz do bloków, że boisz się otwartych przestrzeni
Nie mamy skrzydeł, by latać, a może tylko jaj, by je rozpostrzeć
Rzucić się z jakiejś jebanej góry, zawalczyć o to, co dla nas najdroższe
Lat tyle już walczę o te perspektywę
Gdy wszyscy wokół chcą wmówić mi, że jestem, kurwa, pingwinem
Lecę stąd, nie musisz mi dawać szans
Pierwszy lot zmieni wszystko, zobaczysz #Bracia Write[Refren: Monika Dąbrowska] x2
Goodbye, jeszcze zamknę kilka spraw i
Goodbye, nie mogę w miejscu stać, muszę iść
Goodbye, ruszam w świat właśnie teraz
Dlatego nie odbieram, a przeszłości dzisiaj mówię Goodbye[Zwrotka 2: Theodor] Inspiruje mnie każdy pies, co szarpie łańcuch, chuj, że pan karci go
Zwierzęta, co wbrew tresurom gryzą i drapią te klatki w zoo
Ten rzadki wzrok, tak bardzo widać to u nich –
Bezwarunkowa potrzeba wolności tak rzadko dziś spotykana u ludzi
Goodbye, płonie to we mnie żywym ogniem
Gotów raczej umrzeć, stojąc, niż żyć, klęcząc, nigdy odwrotnie
Przestałem się bać tego, ile razy się potknę
I staje na przeciw Waszych opinii, choć wiem, że parę mnie dotknie
Tak już mam, wybrałem wrażliwość zamiast zgrywania bożyszcza
I czasem wolę się spiąć czy pokłócić niż do wszystkiego miec dystans
Nie muszę być ponad nikim, rzadko spoglądam w metryki
Duma nie przeszkadza mi pytać, sukcesy nie karmią mi pychy
I lecę stąd, to moja droga
Dziś zamieniam słowa w obrazy jak w LET EM KNOW
Jeszcze mnie nie raz zobaczysz, masz jeszcze wątpliwość, czy wierzę w to?
W swoje serce weź zajrzyj, o mnie się nie masz co martwić
Gdyby wiara dawała tę zdolność, chadzałbym spacerem przez Bałtyk
Chcę zrobić parę dobrych rzeczy i stawiam na to swój świat
Jedni nie wierzą, inni trzymać chcą w miejscu, goodbye[Outro: Theodor] Nie wiem, jak chcesz żyć, ziom, ja bez całego tego pierdolnika
Mam swój moralny kompas i parę pięknych wizji, resztę niech ocenią w kronikach[Refren: Monika Dąbrowska] x2
15. Momenty #PierwszeDemo

[Zwrotka 1] Wraca po szkole wciąż później
Cokolwiek nie powiesz, znów rodzi kłótnie
Trzaśnięcie drzwi, dudnienie basu
Pytasz, czy to jeszcze Twój syn, jest coraz trudniej
Dzieciak z łysa głową, spodnie ma z krokiem w kolanach
Znów przyszedł nocą pijany, po kurtce znów czuć, że jarał
I jesteś pewna, że ćpa i co robić masz, nie wiesz
A on jest wściekły, czuje się sam i nie chce Cię w swoim świecie
Ojciec ma ciężką rękę, on wciąż szuka z nim zwady
Woli czuć strach przed jego gniewem niż, kurwa, ciągły brak uwagi
Odbierasz telefon z policji, znów kradnie, znów kłamie
Skoro nie może znaleźć go w domu, z osiedla zgarnie uznanie
Jest koszmarem rodziców, odcięty, bez szansy wpływu
Z każdą próbą jakby mocniej wsiąkał w świat rówieśników
Zdaje się obojętnieć jakby tracił sens w życiu
Lecz to emocje kradną mu sny, gdy błądzi wzrokiem do świtu
I plącze się w myślach, znów on kontra obcy świat
Włącza muzykę, w takich chwilach rozumie go tylko rap[Refren: Lilu] Śpiewaj z nami krzycz za te dni
Cudze i własne krzycz za te łzy
Śpiewaj z nami krzycz ile tchu
Bo kto wie czy jutro Twój los nie ześle snów[Zwrotka 2: Theodor] Świat bez zahamowań znów wita śmierć obojętnie
Przy tym Twoje wyrzuty sumienia wydają się niemal święte
Choć tylko Ty zdajesz się nie czuć świętym
Sam w obcym tłumie, próbując okiełznać mętlik
Sam z jednym kumplem, kryjąc łzy przed rodziną
Nikt Cię nie zna, czemu wszyscy myślą, że znają na wylot
I nasze słowa są wtedy tak cholernie istotne
Czujesz, że ktoś myśli podobnie i możesz nie czuć się tak samotnie
Obłęd
Bo i tak wrzucą nam, że mamy zły wpływ
że rap to syf, że
Każdy raper to chuligan, co tylko pod bit klnie
Lecz te dzieciaki chcą każdą z tych płyt mieć
Bo nasza złość i chęć własnej drogi są im dziś najbliższe
Chcą żyć jak my, emocjom dać ujście w rymach
Bo przytłacza ich praca 12 godzin w magazynach
Pytają nas, jak przejść drogę
Od pustych kiejd pod blokiem
Po koncerty klipy i portale pełne plotek
Kto więc ma im powiedzieć, że jak chcesz – możesz?
Przeszliśmy tyle, a dla skurwysynów to wciąż drugi obieg
Widzą naszą muzykę gorszą, lecz węszą co chwilę
Robią sensację z 8-latka za bełkot o kodeinie
Nazwą raperem błazna, co szasta spadkiem po ojcu
Lub przez talent show pchną marny rap na famie biednych chłopców
Jak to możliwie, skoro my to wciąż margines
że to nasze płyty sprzedaż kryje w złocie i platynie
Miliony odsłon, pełne sale, tatuaże z wersów
Jeśli jesteśmy tacy, jak o nas myślisz, to gówno nie ma sensu
Mass media, mejdżersi, po troszę każdy z Was –
Ta pięść ma was otrzeźwić, czas zauważyć rap[Refren: Lilu][Zwrotka 3: Theodor] Mówią, że nasza muzyka jest zła i nie chcą rapu
W ich oczach to przez nas dzieciaków ciągnie do alko i dragów
A ci kochają nas za teksty i teledyski
Lecz nie my kręcimy jointy i wlewamy wódę w kieliszki
Muszą rozumieć, że żyjemy jak artyści
To często syf, ale to ten syf niesie nam zyski
Koncerty i sprzedaż płyt, i fani, co chcą wspierać
Bo wiedzą, że jak oni większość z nas szła tu od zera
Nic ponad parę kaset, plakat Tupaca nad łóżkiem
Parę nieśmiałych marzeń i upór, by przekuć to w sukces
żyjemy z muzyki, choć mało kto w to wierzył
Spisując własną opowieść bez cenzurowania przeżyć
Upadki i wzloty, traumy, emocje na taśmę
Tak bliskie im i realne, jak by ktoś spisał ich własne
Dla tych dzieciaków ,co nie mają wiele
Jest mało rzeczy wartych więcej niż ich rap kolekcja CD
Gdy siedzą sami po nocach, a łzy ciążą im w oczach
Patrzą na bagno, w którym tkwią, nie widząc często nic poza
Szukają siły w naszych słowach wyrytych w pamięci
Możesz próbować nas dyskredytować – dla nich jesteśmy wielcy
Chcemy zatrzymać moment, klucz wspomnień, mapę refleksji
By mogli zajrzeć nam w duszę nawet i lata po śmierci
Może docenisz wtedy to, czego dziś nie dostrzegasz
Czasem najwięcej co możemy zrobić, to… śpiewać[Refren: Lilu]
14. I,O,E #PierwszeDemo

 

[Zwrotka 1] Mam w sobie Hip Hop, Man
Jestem z ekipą w grze
Daj nam majk, puszkę farby, matę, z płytą dek
Ludzie to chwycą wnet, bo widzą, że
Siedzimy w tym po uszy, coś jak w Prison Break
Sporo działań, a suche lata idą precz
Stoję za każdym ruchem nadal, mów mi bboy stance
Jestem kostuchą, zapowiadam rychłą śmierć
Gdy się przypierdalać, cipo, chcesz, więc cicho siedź
Po co mi gwiazdy, lubię ulicę blisko mieć
Tu mam szacunek, oni tylko fejm, niech liczą cash
I tak czasem myślę, że to wszystko sen
O dziwo jakoś się układa #Nikoś De
Robię robotę, a nie wcisnęli w trykot mnie
Z publiką więź, olewam pitstop, odpalam nitro, mknę
Na przekór tym, co mi życzą źle, krytykom wbrew
Znów siadam, pisząc tekst i nic pod trend
żyję muzyką, wciąż stawiam na miłość w niej
Choć tępym młotom dokładam jak kliczko sierp
Ty sobie wbij to łeb
Chcesz nas powstrzymać, to jakbyś ścinał hydrom łeb
Hip Hop Music[Zwrotka 2] Mam w sobie Hip Hop, Man
Jestem z ekipą w grze
I mamy jakość, nieważne, jaką ilość chcesz
Jak rzucam dwójki, to długi ciąg jak pi po prze-cinku
Nie rzuciłbyś tak nawet z Nicorette (synku)
Te Twoje pary zacofane niczym z Wilmą Fred
A każda linia zdaje się być czyjąś ex #microwave
U mnie się mnożą, schodzą jak z lawiną śnieg
Który to kilo-metr oddaje rymoholikom cześć
Jaał jak Rick Ross Drake, astonem chcesz się, pizdo, wieźć
A póki co masz małą rolę tu jak Krzysztof Bień
W szeregu kozak, ale wystąp przed
To zaraz pytasz, czy se ze mną można pstryknąć zdjęć
O, jestem wróżbitą, wiem, jaka nasza przyszłość jest
Zrobimy przełom, jakbyśmy dali filmom dźwięk
Juz się nie cofnę, zdołałem ten rubikon przejść
Mimo że nikt nie kumał moich kroków #CripWalk #West
To nie przypadek jak pod igłą skrecz
W undergroundzie buduję przez autentyczność brand
Jak masz wątpliwość, to lepiej jej wyzbądź się
Hip Hop Music[Zwrotka 3] Mam w sobie Hip Hop, Man
Jestem z ekipą w grze
Nie słucham plotek, swoje wiem, co, z kim, kto, gdzie
A skurwysynom, co dla sensacji wyssą krew
Będę jak James Wan, zrobię parę piłą cięć
Budzę jak Hitchcock lęk
To moja dżungla, jestem jak King Kong w niej
Jak w Detroit eM
Ty, kiedy grasz, słychać chichot w tle
Rozegram to jak canarinhos mecz
Skończysz pod celą z tabliczką “cwel”
Bitch, stop lame, chcą być top ten
Wołać gąski i sikorki niczym Trybson, Kę
A co drugiego podejrzewam, że to krypto gej
(beef) bitwy ze mną są samobójczą misją wręcz
Więc flagę białą jak albinos miej, nie przychodź bez
W kwestii rymów jestem jak Slumdog: Millionaire
Napiszę milion linii jak w kodzie pod windows Gates
Chcesz to dostać? waruj pod choinką, psie
Rózga w japę, jaja na brodzie grają Jingle Bells (Merry Christmas)
Nadal przeciwko mnie? żyć Ci niemiło jest?
Stoję wysoko ponad tobą jak Jezus nad Rio w mgle
Czwartą zwrotę bym przewinął też
Hip Hop Music

Zobacz alternatywną wersją utworu:

13. Złote myśli #PierwszeDemo

[Zwrotka 1:Theodor] Relacje z ludźmi to chyba nie dla mnie
Przez większość życia czuję się jak outsider
Próbowałem pojąć, co jest dla nich ważne
Wciąż goniąc niewidzialny dla nich świat jak Ghost Busters
I wciąż bardziej doceniam tych, co mają swoją pasję
I nie wymienią jej na złotą klatkę
Nawet gdy sztorm każe zdjąć żagle
Jak Shawn Carter, I Got The 99 problems
Bo w parze z głową pełną marzeń na barkach masz stos zmartwień
Od zawsze, widzę jak ciężko im być przy mnie
Gdy toczą walkę o kawałek mnie, a mnie to tylko męczy jak zwykle
Chcą moją prawdę, aż jej nie wypowiem, to przykre
Może mój świat nie nadaje się na monogamię. Fani chcą single
Więc biorę kartkę, głodny przemian w środku, to mój czas
28 lat – dobry wiek na podroż #Budda
Wciąż koloruję swoje życia jak Walt Disney
Moja ambicja już nie szuka dróg na top listę
Podpiszę płytę: “theo zero siedem top secret”
I przemycę na niej parę złotych myśli Ci #GoldThinker[Refren: Gruby Józek] Nie jestem sam, gdy grają bębny
Wie o mnie wszystko każda z czterech ścian
Spomiędzy łez, uśmiechów i strzępów pamięci
Tych parę złotych myśli definiuje mój świat[Zwrotka 2: Theodor] Wciąż żyję na uboczu, ciężko mnie brać za kumpla
Wiecznie powracam do ich żyć tylko #Zaratustra
Ledwo mnie dojrzą, nić relacji chcą tu zaraz utkać
Na szczęście kończę płytę, muszę więc wracać do studia
Nie, że się alienuję, to nie Nostromo, jestem z mniejszej ligi
A czuję, że przed sobą misje mam wielkie jak Ender Wiggin
Daj, Sense, bity, skleję jeszcze lepsze rymy
Jestem niecierpliwy, chcę wyrapować swoje miejsce pośród wiecznie żywych
Wiem, dokąd biegnę, nie dam zjeść się przez chorą presję
Czuję się sam od dziecka, dziś rozumiem, jak to obosieczne
Gdy to, co we mnie, większości z Was jest obojętne
To obojętne, robię kolejny krok na mym Mount Evereście
Jestem twardym gościem z odporną psychą
A pochlipuję znów na “Zakochanym kundlu” z siostrzenicą
Emocje kipią, mam nadwrażliwość
Niosę w sobie historię długą i ciężką jak Raskolnikov
Czy ktoś zrozumie mnie, nawet gdy całą spiszę?
Nie wiem, rzucam parę złotych piłek jak Nietzsche[Refren: Gruby Józek]
12. Dorosłość #PierwszeDemo

Zw#1
Ja nie wiem dokąd biegnie rap
i za czym gonisz Ty, jako fan
ale chyba wreszcie znam siebie
10 lat okreslam miejsce na scenie
żebyś wiedział jaką moc ma to co spijasz # Mendelejew
Gubiłem świat, szedłem w teren by chlac, chętne brać na hotele,
uciułałem ten swój fejm tysiącem sajferów pod sklepem
Wódka, plener, lokalny as reprezentuje scene
wokół tłum, ja w amoku a z domu znów wyruszałem sam jeden.
Dziś dorośleje, zaczynam nowy wiek
i wspominam tylko te ‘niezwykłe podróże’ jak Juliusz Verne
na codzień, wciaz szukam siebie nie braw
mam swoją droge która przypadkiem mnie wiedzie przez rap
chcesz chcesz być gangsterem? mieć złotą szczene? jebie Twój lans
jedyny grill który włożę na zęby to Everlast
chyba czas, w końcu wziąć się za CD.
przyklej tam +21 lat, olewam bycie raperem,
(dawaj Knap)

Ref:
Nie świruję mędrca, ale prawda jest jedna
nie potrafie uczyć sie na cudzych błędach
+21, bo szanuje wiedzę
zdobytą, gdy se zdzierałem kolana na zakrętach
Musiałem sporo przejść
żeby odnaleźć się na etapie na którym się znalazłem
Nie bojąc się
bez strachu że się napatrzę ruszam na następną stację

Zw#2
Nie wiem co powiedzieć dzieciakom, mówią im matki wszystko
kurwa ucz się, a nie w głowie tylko dragi i disco
spotykam Twoją naćpaną przyszłość co weekend
i czuje że nie mówimy juz tym samym językiem..
Moi słuchacze.. nie proszą matek czy ojców o hajs
sami nimi są, zawożą dzieciaki do babć
by móc odetchnać, wiem że szukają rapu
pełnego refleksji, na które w swoim życiu nie mają czasu
i choć mój zawód Wam brzmi jak zabawa
i sprawia że wciąż jestem w klubach do rana
to wiedz, że nie strugam już w nich Piotrusia Pana
Musiałem sporo przejść by moc Wam to dawać
– prawidła gry – dziś się ponad to ustawiam
pokażę nową drogę Wam jak Vasco Da Gama
Jedna wytwórnia czekała na to 3 lata
za mną dekada, i “Mam o czym mówić wiesz ja mam o czym gadać”

Ref:

Zw#3
Miejmy z tym jasność, muzyka nie jest moja działką
będę kradł pętle aż inni się tym nie zajmą
ja, muszę iść, śladem filozofów, HipHopowiec
co szuka równowagi między Buddą a SnoopDoggiem
Nie potrzebuje byc idolem, co zrobić
czuję sie pielgrzymem, to co piszę jest relacją z drogi
nie sztuką, nie szukaj mnie w bochemach
raczej na targach, wystawach, zjazdach, wykładach, w bibliotekach
w drodze, w drodze, zdala od ocen ludzi
bo po co rozliczać błędy w listach od brata z podróży
treść .. znalazłem parę słów co koją burze w głowach i
piszę je bo jestem winien je autorom których słowa
kiedyś mnie ściągały z gzymsów  to dosłowność
nic tak nie wbija gwoździ w trumny jak samotność
wyszedłem z bloków przez papierowe okno
wracam frontem po wszystkich którzy czuja się tam obco.
moja dorosłość,
odpowiedzialność, determinacja, wolność

 

Zobacz starszą wersję utworu:

11. Ja #PierwszeDemo

ZW#1
Nie jestem kurwa biznesmenem, artystą też nie,
raper, to słowo jest tak brudne, że nikt go nie chce.
Myśląc przed snem, łapię się na błędach z dnia,
zwykle jest tam nachalna opowieść ze wstępem… ja.
Jak znów ją zacznę, każ mi się zamknąć,
anno Twoja pierwsza diagnoza jest _ prawdą.
używam ‘Ja’, by ktoś nie zranił mnie mówiąc ‘Ty’,
a żyjemy w świecie pełnym hejtu nie czując sił.
‘Ja’, przymiotniki określenia historie,
zamiast to co robię i jakie Ty czujesz emocje.
Nie chcę się wymyślać, chcę po prostu być,
nie chcę być w ogóle jakiś, a co dopiero kimś .
Jak chcesz to pisz o mnie, ja stoję gdzieś, piję znów,
by zgubić spod stóp świat, którym nie żyję już.
Dosyć analiz opinii, stać mnie na pewność ,
jestem jaki jestem, jak to nazwiesz, to wszystko jedno .

REF#
To wciąż ja- pewny siebie, co wciąż mylą z narcyzmem.
To wciąż ja- równy z tymi, którzy żyją najzwyklej.
To wciąż ja- w numerach pełnych opinii…
Swoich- bo czyjeś chciały uczynić mnie innym.

ZW#2
Fora wciąż psioczą, ludzie wciąż krzyczą,
ja walę wódę, bo nocą lubię czuć bliskość z publiką.
Lubię, gubić świat alkohol to jedna z metod
Ty nie zgub siebie myśląc, chcę żyć podobnie do niego.
Pamiętaj ja to tylko Twój wymysł,
na co dzień myślę jak zmienić świat, nie o tym jakby znów wypić.
‘Ja’ pełne obrazów, skojarzeń i niezbyt prawdy,
bo każdy może wypaczyć to w wyobraźni, ale ja- brzmi
tak dumnie – chcesz ubrać w gajer je i wsadzić w betę,
bo nie umiesz kobiecie powiedzieć, że jesteś zwykłym facetem.
Myślisz,  że to zbyt mało,
to cały ja nic więcej mi nie zostało,
chcesz większe siano to będzie Ci mało wciąż,
pożądanie to żebrak z sakwą bez dnia, co ciągle wystawia dłoń.
Ciągle chce więcej bo ciągle jest wyższy level,
ja,  zamiast piąć się w górę, chcę tylko schodzić w głąb siebie.

REF#
To wciąż ja- pewny siebie, co wciąż mylą z narcyzmem.
To wciąż ja- równy z tymi, którzy żyją najzwyklej.
To wciąż ja- w numerach pełnych opinii…
Swoich- bo czyjeś chciały uczynić mnie innym.

ZW#3
Ja zamiast piąć _ kurwa to ten sam błąd
zostawiam to w tekście, byś wiedział, że wcale nie jest mi łatwiej to z siebie zdjąć.
Weź mnie za przykład  i niekoniecznie dobry lub zły,
po prostu rozważ go i przyznaj przydatność w Twoim życiu lub jej brak.
Wolę byś myślał nad sobą, niż niewiele wartym dla mnie ja ,
wychowałem się na kompleksach,
do dziś co druga opinia nie jest pochlebna,.
Jednak zamiast rozmawiać z psychiatrą o przeżytych depresjach
staję przed Tobą … wierząc, że taka muzyka jest nam potrzebna.
Długo się bałem dotknąć dna, lecz wiem już,
że łatwiej się z niego wybić niż przebierać w powietrzu nogami.
Gdy świat więcej czyta niż myśli
mój szybszy krok nie znaczy, że motywem jest ich wyścig …
“ten za kasą, pozycją dupami,
gdzie ludzie rozminęli się z wartościami”.

REF#
To wciąż ja – pewny siebie co wciąż mylą z narcyzmem.
To wciąż ja – równy z tymi, którzy żyją najzwyklej.
To wciąż ja – w numerach pełnych opinii…
Swoich, bo czyjeś chciały uczynić mnie innym.

Zobacz starszą wersję utworu:

 

10. CV #PierwszeDemo

[Zwrotka 1] Nie wiem, czy miałem 10 lat, gdy pierwszy raz
Wyszedłem ze sklepu, nie płacąc
Może z koleżanką? chciałem być jak Bonnie i Clyde
Nie wiem już sam, może to wpływ Pragi?
Złapali mnie, puścili, to gówno weszło mi w nawyk
Ojciec – wiedziałem, gdzie chował forsę
Podpierdalałem drobne, by kupić za nie petardy z ziomem
Lat .. nie wiem wciąż, z dziesięć?
W czwartej klasie chciałem się wzbić na wyższy level:
Robiliśmy listy – co chcesz? – płać PLN
W czasie przerwy szliśmy, by kraść na zamówienie
Zapałek, co się palą od murków, jest nigdy dosyć
Wiedziałem, gdzie kupić po 10, by sprzedać za 50 groszy
Zbyt niskie marże, ekonomia w wieku lat 13
+ reforma edukacji zapewniła integrację, fuck it
Codzienna wóda i baty – znaczy koszty
Ja ciułałem przez zakłady w basket
Dziś dzieciaki krzyczą przez sieć, marzy się sława
My znaną twarz mogliśmy mieć na rozpoznaniach, więc ciiiii
Tyle wiem o prawie:
10 przez 1 większość z nas znała lepiej niż pacierz
Bez 14 świeczek trafiłem na własną wagę
Moje szczęście, że nie za napad na kiosk ze straszakiem

[Refren] Biegniemy za nim większość życia jak za palcem boga
Jakże dziwi nas, gdy finał zdoła nas rozczarować
Zbyt wiele wiem o celach dziś, by ślepo biec po drogach
Nieraz trzeba stanąć, złapać wdech, przewartościować świat wkoło nas[Zwrotka 2] Sąd mnie upomniał, ciężej było w domu z ojcem
Lecz nasze kłótnie to integralna część dziecięcych wspomnień
Jak nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o… proste
Myślałem, że jak tylko będę je miał, będę dorosły
Musiałem mieć legalny patent
15-latek, co walczył o aprobatę
Święto Zmarłych – inwestowałem hajs z urodzin w handel
Patryk, mój młody gangster – jak mogłeś złamać zasady?
Dobra, jebać to, wracam w te stare czasy (Y)
Przed maturą wkręciłem się w NLP
I psychologię i chciałem wiedzieć, jak to z tym sukcesem jest:
Czy każdy może? ja też? nawet jak
Czuję tu śmieciem się, to nadal?
Nawet nie wie, ile jej zawdzięczam #Anna Opala (dziękuję)
Nie dzięki sztuczkom, dzięki Tobie poczułem pewność, że mogę
Pierwsze legalne złote, na pierwszą umowę
Prawie 10 lat od pieprzonego sklepu na Targowej
Długa droga, a byłem dopiero w połowie[Refren] [Zwrotka 3] Droga trwa, studniówkowy gajer, teczka z kodem
I ja , idę kilometr przez las i to jest spoko, bo wcześniej
Szedłem już dwa przez pole
Dzień dobry, mam umówione spotkanie z prezesem, nie?
Nie ma go? jutro? jasne, będę (“Do Ciebie szłem”)
Słyszałem setki różnych, nie dzwoniąc z domu
Serio, to przez to do dziś dnia wręcz się boję telefonów
Mama mówiła swoje, “puknij się, praca bez pensji”
Ja wiedziałem, że wyciągnę swój hajs jak Brian Tracy
1600 przez 9 miesięcy
Więc, skurwysynu, nigdy nie wyliczaj mi pieniędzy, okay?
W końcu przeciągłem się z forsą na szlakach
Zarobiłem prawie dychę w miesiąc, mając oczko w latach
Work hard, play hard, madafaka
I pewnie robiłem wszystko, co tylko se wyobrażasz…[Outro] I biegłem za tym w chuj czasu
I w końcu byłem tu, miałem to, żyłem tak
Od dziecka zjadłem w chuj strachu
że nie dla takich jak ja jest wielki świat
100 razy po drodze rezygnowałem z rapu
Gdyby nie on, może wciąż żyłbym tam
Chwilowo ciułam znowu drobne, chłopaku
Nagram drugą część, opowiem Wam
9. Cisza #PierwszeDemo

Zw#1

Zwykle zaczynasz tym, że niechcesz ich ranić chuj
w te błache sprawy już, nie puszczasz pary z ust
przecież sam nie jesteś idealny lub,

nerwy ze stali gdy puszczają Ci już
i czujesz ze mógłbyś zabić ją tu, a jednocześnie
tak niechcesz jej stracić, że znów chcesz tylko wrócić do stałych ról
więc dławisz w sobie samym ten ból
i gryziesz się w język nim wypowiesz kilka nieprzemyślanych słów

lub gdy 4 ściany znów sprawiają, że zalewasz się łazami i
niechcesz obarczać problemami ich bo sam nie lubisz jak ktoś się żali Ci
i niechcesz mówić nic, że boisz się że nie dasz rady nikt
przecież prócz Ciebie nie powinien wiedzieć jak bardzo czujesz się słaby w tym

lub kiedy niechcesz wybaczyć im ,
bo przecież nie Ty, żeś to schrzanił i niechcesz wystawić im
tej doni na zgodę pierwszy mimo, że brak Ci ich

zwykle nie mówisz jak brak Ci ich i jak są ważni i nie chwalisz ich
i komplementy znów zostawisz dla tych tanich siksą by wziąć którąś do chaty dziś
tych którzy są przy Nas latami tych
niedoceniamy lub niedostrzegamy już potrzeby by mówić im jak każdy z nich
wiele dla Nas znaczy Ty – przeciesz się znamy tyle lat.

a z drugiej strony ilu byś spławić chciał
a oni za nic na-dal nie skumali jak, ten cały czas,
unikasz ich i chciałbyś raz, powiedzieć im spierdalaj,
tak by dali spokój, ale nie potrafisz tak, nie jesteś taki

tak jak i nie odmawiasz gdy dzwonią żebyś się zjawił tam
(chodź z nami chlać) czujesz ten nacisk a miałeś coś zrobić z życiem
a nie zawalić wraz z nimi kolejny weekend

i gdy dasz ciała tak ,że sumienie pali Cię
ale grzęźnie w krtani gdzieś głupie przepraszam
jakby to miało wręcz zabić Cię nie powiesz prawdy nie
łatwiej zakończyć to co między Wami jest
i byle pretekst się nada byś nie przyznawał się do własnych błedów

i za nic nie chcesz by wiedzeli jak jesteś
po co masz tłumaczyć ze starasz poprawić się jak łatwiej
kłamać i marzyć że możesz ich nabrać i sprawić że-by
uważali Cię za kogoś więcej

mówienie prawdy tak przeraża Cię
bo Twój oparty na kłamastwach świat zawali się
bo musiałbyś coś robić zamiast udawać że …
jestem za tym … zburz to i przemyśl zanim znów
powietrze zaroi się od przemilczanych słów
zanim wybuchnie i przekreśli więcej niż kilka nie wartych głów
mów _ nim niewysłuchany głos przerodzi się bunt
ja już wybrałem swoją drogę ..
przerywam Ciszę
on two
(przerywam cieszę) one two …

REF (Ten Typ Mes)
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
jak Ci to przewinę, nie wiem czy spojrzysz na mnie jak dawniej
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
aż spuchnie Ci Winamp, każdy jeden wers faszeruje prawdą.

Zw #2

Nie ufam w bliskość przez Was od tak dawna już
zbyt silnie pamiętam ten nagły brak wsparcia chłod
od wspólnych splifów i czystej gdzieś na tych ławkach tu
aż rap coś zmienił i czułem się sam, kładać na kartkach tusz
jak spytać kogoś czemu nie wspiera Cię
to taka słabość nie, stać mnie było na tą szczerość nie
wolałem zniknąć w ciszy, teraz dopiero chce
rozliczyć ten żal więc muszę to w końcu wykrzyczeć
(kurwa potrzebowałem Was)
uczyłem się pisać rapować, nagrywać kraść pętle
bez ani jednej wskazówki w czasach gdy kulał internet
jakbyś grzał wodę w tym czaju na gazie
wyparowała mi pewność siebie na diecie złożonej z żalu i marzeń
dziś mam jej tyle że czym byś nie chciał jej zagrzać licz się z tym że prędzej od razu to zgaszę
8 lat pozbywałem się lęku przed tym że zaraz znów kogoś stracę
ale już koniec z tym wyrzucam żal i mówię co czuję Ci
nie bacząc na to czy znikniesz bo drugi raz naiwnie
nie będę myślał, że są przy mnie Ci
co mają dla mnie więcej drwin niż wsparcia _ pierdole te
ciągłe ataki zarzuty i teorie dlaczego wszystko co robię jest złe
raz już przestałem ufać sobie przez nich więcej
nie chce mieć za bliskich tych co sprawili że ciężej
mi było być sobą przy nich niż obcych .. wycieram te przeszłość jak kurz
i nie pytaj mnie już czemu odszedłem z FP bo teraz też wiesz to już
te dawne szpile już nie bolą mnie wogle, ale to że wyszedłeś jak
zacząłęm grać solo koncert Puoć (kurwa) tak cieszyłem się, żę w końcu będziesz tam
byłeś pierwszym co pomógł mi wejść w ten świat
i gdyby nie to byłem już gotów by kurwa przemilczeć ten track

i zostalibyście Wy wszyscy i ta cisza i ja dokąś znów sam niosąc ten żal z sobą
pierdole wole ten czas dotąd zostawić tu jak za gablotą
i to choćby wraz z Tobą jeśli nie umiesz lub nie chcesz już na nowo
przy mnie stać obok. Jebać te żale, masz u mnie czyste jak łza konto
ale Ci co znów mnie zawiodą niech za-pomną
że jeszcze kiedykolwiek przemilcze coś …
mam to za sobą niech za pomną bo …

REF (Ten Typ Mes)
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
jak Ci to przewine, nie wiem czy spojrzysz na mnie jak dawniej
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
aż spuchnie Ci winamp, każdy jeden wers faszeruje prawdą.

Zw#3
Po drugiej stronie membrany nie siedzi ksiądz co rozgrzeszy mnie  (wiem)
są tylko fani, hejterzy i ludzie do których mówię rzeczy te
eM, jestem Ci winien siódmy rok prawdę i kredyt ten
spłacam w numery te kładąc siebie na zawsze już bez żadnej ściemy
a wtedy nie prawdą było, że ta miłość zgasła, ale przed tym dzień
jak głupi szczyl, chciałem być jak Ci raperzy gdzieś
co rwą te dupy i – zdradziłem Cię
i byłem zimnym chujem przez te 7 lat
tylko sex, dzisiaj kończę z tym choć dziś nie czuję już do Ciebie nic
to wiedz że zawsze chętnie Ci opowiem jak to zmienie świat

a gdy znikłem z ławek i przestałem ufać w bliskość byłem ślepy
bo Ty byłeś przy mnie nawet jak popierdoliłem priorytety
odfrunąłem gdzieś bracie bo popieprzone to życie mam
i widzę jak, ląduje Ciebie ty czekasz i kurwa mać..
kończę godzinę brat później ten wers
bo ryczę jak bym stał przy własnej trumnie (trochę tak jest)
ten sen gdy śniliśmy tę przyszłość, patrz jak to blisko dziś
i choćbyś ostatnich zwrotek jak pierwszych miał słuchać już tylko Ty,
to .. odpal heros i puśćmy płytę
miejmy trochę prawdy w życiu choćby na własny użytek bo

żałośnie pragnąłem wsparcia gdy siadłem pisać wiersze
by zobaczyć blask dumy w oczach rodziców po raz pierwszy
i nienawidzę się za to, sztuczne emocje, fałszywy ja i tylko prawdziwa ich radość
uczyłaś mamo o zaufaniu w rodzinie a ja ukryłem się przed Wami wciąż grając
ale zmienię to .. zobacz mój rap zobacz jak szczere to
“najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwa”, to Twoje słowa i nie wiem kto
odwróci się ode mnie przez nią, ale jebie to
to cały ja, w pogoni za pierdolonym marzeniem wciąż
i zmienie ten świat i zacznę od siebie, dość, ciszy
bo zatruła mi życie tłumacząc mi tak dotkliwie, że
wszystkie te przemilczane prawdy w końcu stają jadowite się
te stare rany, czułem, że muszę oczyścić je
by zacząć żyć, nawet jeśli ktoś przez to ma znienawidzić mnie
mam tylko prawdę.. tylko prawdę.

REF (Ten Typ Mes)
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
jak Ci to przewine, nie wiem czy spojrzysz na mnie jak dawniej
Dam Ci 7 minut, Ty zamień się w słuch
aż spuchnie Ci winamp, każdy jeden wers faszeruje prawdą.

Zobacz starą wersje utworu:

8. Maui #PierwszeDemo

[Zwrotka 1] Chcę zamknąć oczy, obudzić się na Maui
I cały syf przeszłości pod ścianą wodospadu zmyć
Mój żal i złość chcę cisnąć w krater wulkanu i
Iść pływać nago z bliską mi damą w jednej z ich lagun
Z dala od świata maszyn, wyznawców fashion
Pędu za kasą, nie chcę iść z duchem naszych czasów już
Chcę znaleźć spokój, bez presji, że czasu nie ma
Przyjąć lekcję cierpliwości w drodze na szczyt od Mauna Kea
Chcę cienia palm na białych plażach
Bez cienia zmartwień na szarych twarzach
Dość codzienności na stałych trasach
Dzisiaj chcę błądzić w nieznanych lasach
Przy starych głazach siąść, nad dzikim brzegiem
Zawiesić wzrok, gdzie lazur wody się styka się z niebem
Gapić na gwiazdy, gdzie nikt nie błyska fleszem
A żaden problem nie może nas znaleźć pod tym adresem
Tnie fale kanoe wzdłóż archipelagu
Wschód wyławia słońce z dna oceanu znów
Po mału brak tchu…
Bez szarych obrazów świat snów
Ja już mam swój do raju bram klucz
Lecz teraz Wasz ruch… jakie nazajutrz śnisz?
Chcesz zamknąć oczy? obudzić się na Maui?[Refren] x4
A jeśli chcesz, nic nie może Cię powstrzymać
Nic, nic nie może Cię powstrzymać[Zwrotka 2] Leciałbyś dziś, jakbyś budżet miał jak Warren Buffet
Nagram tam klip, jak mi hajs wyłoży Travel Planet
A póki co pracuję dalej, rapuję stale
Najpierw wokalem muszę tu okiełznać inną falę
Słuchasz ostatnich wersów w mym pierwszym rozdziale
Jak to w biografiach – na początku wszyscy mieli przerąbane
Więc zamiast płakać, że to wciąż ciasne mieszkanie
Utrwalam prawidłowość, że gdzie zasnę, tam się zbudzę ranem
I zwiększam skalę, nie czas na narzekanie
że z tych blokowisk do sukcesu miałem nieco dalej
Dziś bliżej mety nie byłbyś nawet przy praskiej bramie
Życie poety – łatwo przegrać, choć wszystko jest zapisane
Paradoksalna gra, ale gdy siadam pisać
Czuję, że świat mam na wyciągnięcie ręki #Reed Richards
Gdy ludzkość latać chce po galaktykach
Czemu Ty miałbyś bać się zmian, goniąc lepszą jakoś życia?
Świat to plac zabaw i tylko w naszych głowach jest blokada;
Czas, by ją złamać – oszczędź na lotto i zacznij zarabiać
Przygotuj plan i od razu idź
Widzimy się, gdy zamkniesz oczy i otworzysz je na Maui[Refren]
7. Determinacja #PierwszeDemo

Zw#1

Mam tylko scenę, jeden majk, przepity wokal
i problemów przez to dość żeby już tego nie kochać
ale determinacja a nie żal płonie w oczach
los trzymam wciąż w dłoniach, wierzę w nie a nie w boga
jestem gościem z pod klatek, z ławek, kradzieży w sklepach
osiedla wpływały na mnie po latach gram rap na rewanż
jestem gościem z klubów, wywiadów, czy skąd tam znasz mnie
bo nie miałem na zbyciu życia by je topić w miejskim bagnie
nie wierzę w siły wyższe, los, rękę pana
wierzę w decyzje by coś zmieniać lub ich brak by się użalać
ja podjąłem kilka cięższych wierz mi od pierwszych tekstów
zajęło mi przeszło 9 lat by być w tym miejscu
wciąż mam w chuj przeszkód, i wciąż nie szukam wymówek
w drodze na szczyt nie dziwi mnie że wszystko jest pod górę
przynajmniej wiem że to wciąż dobry kierunek.
jestem upartym skurwielem rozumiesz ? będzie jak chcę !
Ref#
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)
zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz (jeszcze raz)
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)
zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz
Zw#2
Drażni mnie pieprzenie, że coś silniejsze od Ciebie
nie daje Ci wziąć się za siebie czy spełnić marzenie i
czasem sam siedzę nie mając siły iść dalej
ale mogę coś z tym zrobić lub robić z siebie ofiarę
wstaję Ty w co masz wiarę brat? ja w końcu w siebie
choć od dziecka czułem strach choćby i przed własnym cieniem
doświadczenie nauczyło mnie jak nie ulegać
i działać mimo strachu skoro nie umiem się nie bać
nie mam pretensji do świata że nic mi nie dał
o marzenia trzeba walczyć nie czekać aż spadną z nieba
miałem nie lekki start bez perspektyw czy znajomości
ale upór to więcej niż talent gdy wokół przeciwności
gdybyś mógł poczuć to za każdym razem jak ja
gdy Pezet, Mes czy Sokół wchodzą na scenę grać rap
jak milion skrzydeł w klatce, nie trzeba być hazardzistą
by przesiąknąć uczuciem co każe Ci stawiać wszystko
Ref#
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)
zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz (jeszcze raz)
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)
zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz
Zw#3
Zaczynam od gościa w lustrze ustalam z nim zmiany planów
porażki biorę na siebie nie dam tej satysfakcji światu
wszyscy się boją, gdy patrzą na dni przed sobą
jedni, że w ogóle nie zaczną żyć inni, że umrą młodo
jak starcza Ci klęczeć, to proszę żyj wiecznie
ja chcę żyć po swojemu albo odejść przedwcześnie
bliscy by chcieli bym wybierał bezpiecznie
ale statki nie powstają by stać w portach bezsprzecznie
Nie mówię o wieżowcach już brak im wiary
im dla mnie niemożliwe wciąż nic nie znaczy (nic)
wciąż jednak to słowo jest ukochane przez masy
powtarzają je jak mantrę zamiast wziąć się do pracy (ja)
odrzucam zazdrość i płytką spektakularność
robię swoje w cieniu tych co szybko wschodzą szybko gasną
z determinacją, którą mam wyżłobiłbym wielki kanion
jak czegoś pragniesz podnieś dłoń powtórz za mną
Ref#
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)
zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz (jeszcze raz)
Nieważne ile trudu przyjdzie mi nieść (brat)
wiem, że któregoś dnia się ziści ten sen (ja)
odejdę w zwykły dzień spokojnie bez łez (wam)

zostawię upór byś i Ty mógł żyć jak chcesz

Zobacz starszą wersję utworu:

6. Łańcuch #PierwszeDemo

Zw#1
Tak mocno czuję to jak świat nas tłamsi.
Sam nie wiem czy umiem korzystaćz danych szans mi.
Czasem się boję że zburzę świat w którym trwasz i
nie będę dość silny żeby zbudować Ci trwalszy
Czasem zazdroszczę tym dla których świat jest łatwy,
a chwilę później krzyczę nie chcę żyć jak każdy.
Każdy? kiedy obelgą stało się być normalnym ?
a może te same łańcuchy różne noszą nazwy.
Chcemy być w miejscach by nie ominęło nas nic,
ludzie i wydarzenia byle nie myśleć o tym jak żyć.
I płynie czas budzimy się coraz starsi,
coraz więcej spraw mamy, coraz mniej nas w tym.
Co mógłym Ci obiecać ponad to że jestem jak Ty,
zagubiony w świecie szukający własnej prawdy.
Najbardziej mnie przeraża że na dzień nim będę martw,
powiem miałeś tyle opcji czemu nie wybrałeś żadnej.

ref#
Wciąż trzyma łańcuch mnie, a chciałbym żyć tu naprawdę
z barwami wiatru biec jakbym był wolny od zawsze
może bym znalazł swój cel, nie tylko pieprzoną frustrację
a może brak nam tylko siebie, chodź będzie raźniej

Zw#2
Dziś mało kto się boi pracy czy porażki,
częściej tu nie wyruszasz wcale nie wiedząc dokąd masz iść.
Im dłużej zwlekasz tym cięższy staje się start i
tym łatwiej Ci uwierzyć że nie czeka na Ciebie tam nic.
I spytasz co ja wiem, z głową pełną marzeń,
od dziecka byłem pewien, że będzie zgoła inaczej,
los miał mieć dla mnie ciasną cele lub jeszcze gorszą pracę,
każdy krok, czułem jakbym szedł na wojnę z boskim planem.
I nie wiem jak masz żyć, i skąd się dowiedzieć masz,
nie spełniłem setek celów które żem dla siebie miał.
Częściej rozmyślam dziś jakim być człowiekiem mam,
niż dokąd iść, co mam mieć, zawsze możemy zmienić plan,
– plany – historia deprech, wiecznych błędów, płonnych nadzieji,
więc może pójdziemy gdzieś razem bez celów, nasz ANTY-makiawelizm 
I nawet jeśli ktoś krzyknie to bez sensu
jak nie masz szczęścia tam gdzie stoisz nie stój (*****) w miejscu

ref#
Wciąż trzyma łańcuch mnie, a chciałbym żyć tu naprawdę
z barwami wiatru biec jakbym był wolny od zawsze
może bym znalazł swój cel, nie tylko pieprzoną frustrację
a może brak nam tylko siebie, chodź będzie raźniej

Zw#3
Co trzyma, przeszłość? nas,
ile jesteś gotowa sentymentom dać?
Nie wiem, co czeka nas i gdzie znajdziesz szczęście,
może będziesz, tamto mieszkanie przy empire state mieć.
Nie wiem co Ci potrzebne, lecz znasz mój upór
może znajdziemy Twoją drogę gdzieś na półkach BUWu.
Nie znam się na odpowiedziach, mam milion pytań
każde trudne i skomplikowane, nie znam innego życia.
Nie wiem co Ci potrzebne, wiem, że chce
nigdy więcej (***** ***) nie czuć że …

ref#
Wciąż trzyma łańcuch mnie, a chciałbym żyć tu naprawdę
z barwami wiatru biec jakbym był wolny od zawsze
może bym znalazł swój cel, nie tylko pieprzoną frustrację
a może brak nam tylko siebie, chodź będzie raźniej

Zobacz starszą wersję utworu:

5. Wolność #PierwszeDemo


Zw#1
Ja chcę wolności, tak raz brat na zawsze,
jak zjebię życie, to przynajmniej swoje własne.
Nie jestem z gości, którzy dbają o przyjaźnie,
im bliżej dopuszczam ludzi, tym zwykle ranię ich bardziej.
Moje życie to freestyle i nie wiem czy jutro nie zbudzę
się z myślą, że chcę zniknąć na rok i nie chcę, by ktoś pisał kiedy wrócę bo tęskni
i widzę jak chcą znaczyć coś dla mnie,
gdy nie wyróżniam ich nad resztę mówią, że już mam się za gwiazdę.
Chcą bym to ujął, kim są dla mnie i coraz częściej
chcę im powiedzieć, że są jedną z osób, które spotykam, nic więcej.
Wciąż szukam siebie, bo wciąż nie wiem kim jestem,
a póki nie wiem tego, nie wiem jakie zajmujesz w tym miejsce.
Nie chcę przyjaciół, co potrzebują przyjaciół mieć,
moja samotność to moja wolność-nie więzienie, więc nie ratuj mnie z niej.
Rzucam się w ogień i albo spłonę w nim, albo spełnię ten sen,
ale nie chciałbym się bać, że mógłbyś skoczyć tam za mną…
ja tylko chcę…
ja chcę być wolny!

REF#FLOW

Wolność daje mi siłę,
chcę być z nią zawsze, dla Ciebie, mam tylko chwilę.
Daleko są Ci co nie zrozumieli,
że nie chcę z nikim jej dzielić.

zw#2

Znów siedzę sam, myślę jak zmęczył mnie dialog,
gdy chciałem coś wypłakać, ale wszyscy już mnie znają
i już nie słuchają, jakby mieli spis rad
i chcieli tylko odhaczyć, że jedną dostałem też dziś ja.
Więc siedzę sam i piszę rap, bo tutaj
mogę dokończyć zdanie, nawet jak go nikt nie zrozumiał.
Jak podejmuje decyzję, to chcę pierdolić
te zdania ludzi w stylu ‘jak on mógł mi to zrobić?’.
Wielu dziś słucha i myśli, czy to jest do nich…
tak, i piszę to byś mógł poczuć się wyjątkowy raz,
nie dlatego, że nazwę Cię bliskim… po prostu.
Ja uczę się kochać ludzi, a nie ustawiać ich na podium,
jestem kibicem dla wszystkich, jeśli są sobą,
a zamiast określać relację, wolę się cieszyć rozmową.
Bez oczekiwań i prób zmian,
bo jeśli liczysz, że będę jakiś, zawiodę Cię znów…
ja chcę być wolny…
Chcę być wolny!

REF#FLOW

Wolność daje mi siłę,
chcę być z nią zawsze, dla Ciebie mam, tylko chwilę
Daleko są Ci co nie zrozumieli,
że nie chcę z nikim jej dzielić.

zw#3

Nie wiem czy posklejasz ten numer w mój przekaz,
czy nazwiesz mnie egoistą, bo chcę nie dać nic, a czerpać,
ale bliskość jest dla mnie chwilą tą tu i teraz.
I nie mogę dać jej imion na to, zbyt często się zmieniam,
słowo dla kobiet, co chcą usidlić mnie na zawsze,
jak jarasz się lotem orłów, to nie zamykaj ich w klatce,
stracą swój czar i zostanie smutny nielot,
który nawet siedząc z Tobą permanentnie patrzy w niebo.
Ja chcę być wolny, chcę znaleźć siebie, być sobą,
zbyt wiele tracimy, zbyt wcześnie żyjąc dla kogoś.
I podczas gdy Ty chcesz wąski krąg pełen obietnic,
ja chcę szerokie grono słuchaczy i brak tajemnic.
Bo to mój świat, nie dla tych lamp i podestów,
tu czuję wolność, gdy siadam znów do tych tekstów.
Jak dadzą mi na szamę i lokum, nie chcę nic więcej,
wtedy też zamienię te kurwa ‘ja chcę’ na ‘jestem’
Jestem wolny!

Zobacz starszą wersję utworu:

4. Moja Warszawa #PierwszeDemo

 

[Intro] Wielu nie lubi jej
Jedni przez ludzi w niej
Inni przez drużynę
Tu budzi Cię ulic zgiełk
Pędź, zanim spóźnisz się
Tak od dzieciaka uczy Cię
Słyszę, jak o niej mówisz źle
Na chwilę ucisz się, daj 4 minuty, chcę
Powiedzieć Ci, skąd tyle dumy we mnie, kiedy mówię, że[Zwrotka 1] JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Ona symbolizuje nas wszystkich
Każde z miast kraju znad Wisły
To żywy pomnik, co ma przypominać nam, byśmy
Nie gięli karków, gdy wywierać chcą naciski na nas
O swoje życie walcz, nigdy się nie poddawaj
To tkwi gdzieś w nas, solidarność i odwaga
Dzielny kraj, który zniknął z map świata
Wiemy wszystko o porażkach, nic o życiu na kolanach
Doceń to i, polityku, zamiast klnąć na rywala
Jedź na rondo Starzyńskiego, powiedz: “jestem jak Warszawa”

 

 

“chciałem, by Warszawa była wielka… i dziś widzę ją wielką”

[Refren] x4
“Jestem jak Moja warszawa”[Zwrotka 2] Czasem mi ciężko nazwać siebie silnym
Życie to nie film z Van Damme’em, nie zawsze wygrywasz bitwy
Czasem bombarduje splot wydarzeń i giną bliscy
Bracie, przejdź się po Warszawie, można wstać po tym wszystkim
Wolność jest w Tobie, nikt nie dyktuje jej ustrojem
Nawet gdy przy skroni broń wieści koniec
To wciąż sam decydujesz, jak chcesz odejść
Wiem, co sam chcę zostawić Wam po sobie
Choćby z szacunku dla przeszłych pokoleń
Mogę żyć albo umrzeć, ale z podniesionym czołem, bo…
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Tylko przypadkiem chcę przybliżyć Ci historię, w zdaniach
Piszę o ludziach w Polsce, dosłownie o Tobie i o mnie. Nadal
Nie wiedzieć czemu, mamy kompleks wciąż przy innych krajach
A nawet Sparta by oddała nam szacunek #Korespondent Bryan
Nie czuj się gorszy nigdy
Czerp dumę z wolności i buduj w niej zamiast niszczyć
Warszawa powstawała z gruzów w jedności, nie nienawiści
Spójrz w oczy osobie obok i z dumą ze mną to krzyknij[Refren] x4[Zwrotka 3] Chciałbym to poczuć od Was dziś
Z jakiego innego byś nie był miasta, jesteś z Polski dziś
Na emigracjach, w willach czy brudnych bramach
łączy nas coś więcej niż bliskość, a to jest Twoja Warszawa
Los nas doświadczał, ale nigdy nie złamał
I nie Ty pierwszy upadasz znów przy próbach powstania
Innych ktoś wspiera nie Ciebie, my tak od planu Marshalla
I każdy z nas czuje strach, gdy na głos ma mówić o planach
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Jak moja Warszawa
Dziś…
Stoimy wolni, zachłyśnięci wolnością
Psioczymy wszyscy na wszystkich, bo w końcu, kurwa, nam wolno
Łakniemy świata, śpieszymy się cieszyć swobodą
Chcemy mieć więcej i szybciej, nim przyjdą i nam zabiorą[Outro] Ale to się już nie stanie, jeśli sami tego nie oddamy…
Pamiętaj…
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
To czas budować, czas pozytywnej zmiany
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Nie musisz już walczyć, nie walczmy więc sami z sobą
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Budujmy coś razem, zaczynamy ze sporym opóźnieniem
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Wiele pracy, konstruktywnej pracy przed nami, ale damy radę:
JESTEŚMY JAK NASZA WARSZAWA
Duży i silny
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Waleczny i dzielny
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Odważny i nigdy się nie poddaję
JESTEM JAK MOJA WARSZAWA
Mogę wywalczyć wszystko, o co się staram
Dziękuję Wam

 

 

 

3. Niedziela #PierwszeDemo

[Zwrotka 1] Jest niby wszystko okej… Nigdy nie było tak dobrze
Czuję już blisko cel, a Ciebie wciąż nie ma obok mnie
Nie piłem od dwóch lat i chyba straciłem potrzebę
I serio bym kochał świat, gdyby nie te jebane niedziele
A znów siedzę sam, przeglądam zdjęcia starych kumpeli
W zasadzie niewiele nas łączy, dlaczego coś miałoby dzielić?
Chodź tu, polej, przechyl, powtórz pośród zatęchłych melin
Gdzie dumę ma tylko mój paw, co puszczam go na względy elit
Flesz.. stoję jak w środku koloseum
W okół trybuny głodne krwi raperów
Vis-a-vis ten, co myslał, że może mnie zjeść, bo wlałem już 0,5 na biegu
Mała, nie musisz czytać nic z mych źrenic
Rozwalę go szybko i chodźmy stąd, w którymś z pobliskich hoteli
Wcisnę Twoją twarz w pościel
Tak mocno, by makijaż odcisnął tam Twój portret
Nim skończę, za włosy Cię ściągnę na ziemię
Weź kąpiel i ubierz się, czekam na Ciebie
Wracamy na miasto, i tak jestem pewien
że nie chcę tu z Tobą spać, chodźmy się dopić
Bo za 2 godziny wsiadam w pociąg, pa[Refren] Czy można zabrać te niedziele z kalendarzy?
Męczą flashbacki mnie, wracają głosy z trasy
Nie chcę być sam, to dziś zbyt wiele waży
I cokolwiek jeszcze wczoraj miało sens, dziś go traci

 

 

 

[Zwrotka 2] Piłem z półtora roku, zwiedziłem z 50 miast
Biłem się z paranojami o spokój, kiedy z niedzielą znów witał mnie kac
Alkohol nakręca emocje, dziś jestem trzeźwy dwa lata
A dalej przeglądam ich zdjęcia na kompie i zwykle przy drugim już chce mi się płakać
U pierwszej love pamiętam stanie pod oknem za małolata
A dziś ma męża i śledzę po zdjęciach jak wychowuje dzieciaka
Druga – zresztą jak trzecia – jest z moim ziomkiem sprzed lat
Zostawiłem obie, a dziś myślę, że to mogłem być ja
Fuck, poznałem ich wiele, ciekawe, jak dni im płyną
Chociaż w pamięci mam dziś pewnie więcej chwil niż imion
Jedna mi chciała już stawiać samolot, bylebym przy niej zasnął
Inna klęczała, gdy ja przechylałem butlę jak w logo Alko’
Zjebał mnie Stasiak za jedną, bo jego koszulą wytarła twarz po wszystkim
Przez jeszcze inną ścigał mnie Czeski o hajs za nowy prysznic
Mam sporo niezłych wspomnień, to mój niedzielny dramat
Bo kiedy siedzę sam w ten zjebany dzień, każdy z nich to nagle ciężki bagaż
Więc…[Refren] x2[Zwrotka 3] Szukałem siebie tak długo, biznesy, muzyka na zmianę
Po równo zakrapiane wódą, że ledwo kojarzę, z kim budzę się ranem
Na lata to skuło mi serce w lód i nawet gdy topi się, ciąży jak klątwa
I miewam wrażenie, że jest już za późno, bym jeszcze potrafił normalnie się związać
Związać – mógłbym i takich chwil tu parę wspomnieć
Kobiety przyciąga coś do mnie do łóżka, lecz nie chcą dzielić tu nic ponad kołdrę
Już matka – niby w żartach – pyta mnie jaka ze mną wytrzyma
Bo ganiam marzenia, olewam stabilność, uparty a zaraz już trzecia dycha
I nawet gdy byłaś tu ze mną w niedzielę i tak nie mogłaś przywyknąć
że gubię swą pewność siebie w ten dzień i potrzebuję Cię blisko mieć
Mam dość kochanek, ryją banię mi nie gorzej niż kiedyś chlanie
Jeszcze parę i zamiast prezerwatywy na chuja włożę kaganiec
Prowadzę studio w Wawie, mieszkam w pokoju obok
Przez œścianę Dzieciak, 5 lat młodszy, a już z narzeczoną
Są słodcy – więc zamknę drzwi i włączę film, może uratuję nastrój
Niech płoną domy, toną okręty, byle bez żadnych romansów
Tak wiele bym jeszcze chciał zrobić, a siedzę sam w tych czterech ścianach
Nie ma do kogo zadzwonić i nie ma dla kogo się starać
Nim palnę se w łeb, skończę już pisać te żale
Świta, nowy dzień wstaje, w końcu poniedziałek
A tak na przyszłość..[Refren
2. Odpowiedzialność #PierwszeDemo

“ZW # 1 :
Dziś większość ludzi żyje tyłem do marzeń, z boku problemów,
głównym z rozważań jest swatanie Marsa z Wenus.
Panie patrzą na panów jak na wachlarz genów,
i wszyscy zgodnie wypierają się znaczenia PLNów.
Żyjemy w Polsce, gdzie prawdy serum stał się alkohol,
w świecie liderów ustępujących miejsca idolom,
w świecie bez celów, gdzie wartości daliśmy ustalać idiotom,
gdzie grzechu możesz się pozbyć, spowiadają się cudzym bogom.
Ja nie umiem myśleć, że doświadcza Nas życie zbyt drogo,
że mam iść drogą wydeptaną przez setkę obok.
Nie umiem jednak też mówić, że ”pierdolę to” jak Pono, wiesz,
no bo mam wiarę, że mam szansę zmienić to dla kogoś też!
Mam dość świata jak dotąd, motywowanego przez zazdrość,
chciałbym umieć ich złowrogość zmienić na motywowanie pasją.
Chcę byś wziął swój los w swoje ręce, a nie żył jak każe,
chcę zobaczyć jak odwracasz twarz – znów w stronę marzeń.

REF #
Poznaję co dzień kilka nazwisk, które zmieniają świat,
czemu za parę lat mieliby nie poznać Nas, co ?
Czemu wciąż łykasz bzdury, którymi Cię karmią?
Możesz, wszystko wiesz, tylko weź odpowiedzialność!

ZW # 2
Wielu mówi, że to sztuczne, że zależy mi na Tobie, choć Cię nie znam,
ja wierzę, że sukces wytłumaczy kiedyś fundament tego podejścia.
Mi nie zależy na staniu na pudle w konkurencjach, gdzie jest jeden uczestnik,
a kiedyś,  gdy umrę, nie chcę zostawić po sobie niespełnionych obietnic (ta)…
Podświadomie każdy chce być najlepszy, choć paru dało już spokój,
paru obrało już sposób, paru w oparach baru czeka daru od losu.
Ja pomału, wzdłuż planów, bez awaryjnych wyjść i odwrotów,
nie pozwolę sobie nigdy dać ambicji pod topór.
Niszczy Nas autobus, metro, tramwaj, chodnik,
gdzie przechodni wyglądają jakby już nie pamiętali jak to jest być wolnym,
mają rachunki, szkoły, dzieci, emerytury, a czasownik jakim jest życie-
zamienili na rzeczownik, nie chcąc nic zmienić.
Takie tracki jak ten, ja dedykuję ich szeptom nadziei chwilą,
w których chcą coś przeżyć, by wiedzieli, że są ludzie, którzy tak żyją.
Mamy ten sam cel, choć inne priorytety,
cel, który łatwiej osiągnąć wspólnie… dlatego też mi zależy!

REF
Poznaję co dzień kilka nazwisk, które zmieniają świat,
czemu za parę lat mieliby nie poznać Nas co ?
Czemu wciąż łykasz bzdury którymi Cię karmią?
Możesz, wszystko wiesz, tylko weź odpowiedzialność!

Zw#3 (Dopisana po 7 latach do pierwszej wersji utworu)
A tak w ogóle, to najstarszy numer na albumie
jest parę lepszych, ale przy tym czuję dumę
podjąłem wtedy decyzję przy której trwam
chociaż do dziś znam nie wielu którzy czują jak ja.
Wychowywałem się z myślą że jestem gorszy
a świat jakby sprzysiągł się by mi to udowodnić
stawiałem opór jak mogłem by być ponad tym,
aż każdy ruch rodził większy problem #RuchomePiaski.
Piłem ze szklan sam w domu, a potok łez ciekł z oczu,
krzyk powietrze ciął jak topór i tylko korcił mnie skok z balkonu.
Plus jeszcze ona nie przyjęła oświadczyn
i ten palący wzrok matki z pieprzonym poczuciem racji.
Mówiła idź do normalnej pracy, na nowo zacznij
koledzy, pierdol ten idealizm zaróbmy hajsy.
Koledzy znikli, sam odsunąłem resztę bliskich.
Długi były w połowie drogi do szóstej cyfry.
Czułem się pokonany, ciężko było mi wstawać
by odzyskać nieco wiary czytałem biografie do śniadań.
Myślałem o przeszłości, tych co drwili z porażek,
o samotności w której tkwiłem i resztkach po stosie marzeń.
Byłem zły na świat, to głupie być złym na świat,
tworzymy go Ty i ja, wtedy to wziąłem kartkę i napisałem ten track

REF

zobacz starszą wersję utworu:

 

1. Taki jak ja #PierwszeDemo

[Intro] Theodor… ludzie czekają, chodź

 

 

 

[Zwrotka 1] Przyspiesz puls, serce wali jak młot
To chyba już czas, by odpalić show
Późno by pójść, z oddali dobiega głos:
“The-o-dor, The-o-dor”
A… chyba jebany idol ze mnie
A ci, co mnie skreślili, pewnie
Teraz krzywią gębę, lecz mi to zbędne
Wciąż szukam tych, którzy widzą głębiej
Mam rzadki talent, to on wyznacza mój los
Jestem jak anty-Kaen – by do Was wyjść, maskę muszę znów zdjąć
Zagrałem ról dość
Wrażliwy dzieciak, kompleksy dały w chuj w kość
Nie wiem, skąd inni brali wiarę w słuszność
Jeśli jest bóg, to zapomniał wyposażyć mnie w próżność
Ach, kim mogę być i dokąd pójść, gdy wokół dróg sto
A każdy mój krok zdaje się ciągnąć w tył mnie jak moon walk
Zacząłem zbierać ślady cudzych żyć jak stary kustosz
Kto jaki kurs wziął, czy mu z tym trudno?
I jakim dziś warto płacić nam za jakie jutro
Nie wiem już nic i znów nie mogę przez to gówno usnąć
Wszyscy już poszli pić, lepiej pójdę tam, nim oni pójdą
I spyta ktoś:
“Ty, gdzie jest Theodor, przecież on zawsze jest na melanżach”

 

 

 

[Refren] x2
Myślałem kiedyś, że siedzę w tym gównie sam
że kiedy powiem im prawdę, będą się śmiać ze mnie
Przez całe życie uczyłem się, kurwa, graać
Nie dowierzając, że możesz być taki jak ja – jesteś?

 

 

 

[Zwrotka 2] Wszystko jest, kurwa, tak śmieszne
Dystans i beka tuczą fan-page
Przyklejasz uśmiech znów jak Heath Ledger
Chyba prócz Ciebie nie potrzebuje już nikt zwierzeń
Na kolejnej imprezie, ludzi tłum jak na Wembley
Tylko depresje
Każdy z nas musi zwalczyć sam jak w Max Payne
Grasz niemą rolę znów jak Clark Gable
Chcesz zmienić stronę już jak Darth Vader
Mam dość porównań, jestem kim jestem
Wypruwam to na track, nie chcę bać się już nigdy więcej
Ty patrzysz na innych i myślisz, że Ty jeden nie
Jesteś siebie pewien, że
Reszta ma spokojne głowy i klarowne cele, chcesz
Wtopić się w ich szereg, więc grasz przedstawienie swe
I nie wiesz, że większość z nich patrzy dokładnie tak samo na Ciebie (he)
Zwę to iluzją tłumu, prywatką duchów
Gwar klubów jakby zatkał usta naszym lalkom voodoo
Co jak nie dialog ma być sprawcą cudów?
Nie chowaj pragnień już pod warstwą kurzu
Nie chowaj łez w sobie aż do bólu
Nie idziesz sam przez to pasmo trudów
Odrzucam Alko’, mam dość sztucznego luzu
Doznania barwią życie, mała, Twoje stringi są mi dawką różu

 

 

 

[Refren] x2

 

 

 

Przez całe życie myślałem, że siedzę w tym gównie saam
że kiedy powiem im prawdę będą się śmiać ze mnie
Przez całe życie uczyłem się kurwa grać
nie dowierzając że możesz być taki jak ja, jesteś?