Wczoraj a dziś, rzecz o różnicy pokoleń #Niezależność

Pierwotna publikacja: Magazyn VAIB
Kup magazyn: Sklep magazynu VAIB

Jest jedna rzecz, która w HipHopowcach nie zmienia się od samego początku. To chęć czy wręcz potrzeba niezależności. Uparcie starają się odciąć od istniejących już struktur, kultury, mediów, marek, stylów czy patentów promocyjnych. W HipHopie jakby nie wolno było wykorzystać niczego co już działa. Trzeba “robić swoje”, od początku. A jednak od 20 lat powtarza się pewien schemat.

Czy jeszcze kogoś dziwi że raper odchodzi z wytwórni ? Ja odszedłem z Alko’ zanim wydałem tam płytę. Przede mną Wdowa, po mnie Karwel, Hade. Jakby się jednak nad tym zastanowić to “pierwszym odchodzącym” był Mes. Po wydaniu płyt w T1-Teraz i EmbargoNagrania postanowił pójść na swoje. Czy to nielojalne? Zgodnie z jego logiką, trochę tak. Kekę, VNM czy Kaen opuszczają PROSTO by otworzyć swoje labele, ale ponownie pierwowzorem tego zabiegu był Sokół. Po wydaniu “Masz i Pomyśl” w szeregach BMG Poland, odszedł by otworzyć własną wytwórnię. HempGru już po pierwszej płycie opuściło label Sokoła by otworzyć Diila. Z Prosto odeszli też Solar/Białas zakładając SB Maffija z której zdążył już odejść Tomb, również myśląc że “na swoim” będzie mu lepiej. Jak długo w SB będzie taki Bedoes zanim zacznie wydawać pod swoim szyldem ? 2115 ?

Czy aż tak źle w tych wytwórniach ? Spójrzmy na historię od początku. W 1995r. Liroy sprzedał 500 000 egzemplarzy plyty “Alboom”. Rok później 100 tys. Sztuk Bafangoo cz.1. W tym samym roku Kaliber sprzedał ponad 100 tys szt. W 1997 znów Liroy 100 tys. W 98. Molesta + Kaliber po 50 tys. Te płyty to fundament i początek HipHopowego stylu w Polsce. Ale wytwórnie które za nimi stały to doświadczeni mejdżersi. Liroya wydawała BMG Ariola Poland, Kalibra : S.P. Records, Molestę : Pomaton.

Tam gdzie sprzedaje się dużo płyt, pojawia się dużo pieniędzy. Liroy w wywiadzie opowiadał jak w jednym miesiącu miał ledwo na zapiekankę w kolejnych na jego konto wpłynął milion dolarów.
Raper jak wiadomo, nie pozwoli jednak by zarabiały na nim wielkie koncerny. Oczywiste. Pod koniec lat 90tych zaczęły pojawiać się więc wytwórnie mające wydawać wyłącznie HipHop. RRX ze Slums Attack, WFD, Blend Records : z Grammatikiem i Fenomenem, T1-Teraz z Pezetem, Mesem czy Eisem. Boom na HipHop trwał w najlepsze. Nic przyjemniejszego prowadzić wytwórnie gdy płyty sprzedają się świetnie, niezależnie od tego czy promocja kuleje, czy muzyka pojawia się w mediach i czy sprzedaż połowy płyt nie jest ewidencjonowana a z artystą rozliczasz w formie samochodu. Gdy wszyscy są zarobieni jest wszystko okay , ale …

Jest taki wywiad dla AtomicTV z 1999r. gdzie Vienio i Włodi narzekają, że montaż klipu ze Skandalu robił jakiś obcy gość przez 10h – więc na następnej płycie sami zmontują teledysk w godzinę, bo ziomek ma sprzęt i będzie bardziej po ich myśli. Bo Ci ludzie z wytwórni nie rozumieją HipHopu. Bo oni to Rocka wydawali dotąd. No więc “po swojemu” dla Hiphopowców najpierw znaczyło, że w HipHopowej wytwórni. Później : skoro “po swojemu” to może jednak trzeba stworzyć całkowicie własną markę bo po co “robić na kogoś”. Jednym z pierwszych raperów który się do tego zabrał był Sokół. W 2003 powstało PROSTO. W 2006 na bazie sklepu muzycznego Step powstaje Step Records. W 2009 idzie już lawiną : jako wytwórnia debiutują : Stoprocent z płytą Soboty i Diil z wyczekiwaną płytą HempGru. Własne wytwórnie otwierają również Gural (szpadyzor) i Mes (alkopoligamia). W 2016 podziemne labele tworzą już raperzy których teledyski nie przekraczają kilku tysięcy wyświetleń, a ich opisy “o nas” powinny mieścić się w zdaniu : “z nadzieją na sławę”. Bo z jakiegoś powodu pomyśleli że “po swojemu” odniosą sukces. #Niezależność

Wróćmy jednak do rzeczywistości. Otworzona wczoraj, mikro-firma nie ma zbyt dużych możliwości. Pojawia się masa obowiązków, których raperzy wcześniej nie mieli. Sformalizowana działalność, księgowość, logistyka, produkcja. A to wszystko by sprzedawać płyty wyłącznie z własnej strony www. Jak sprawić by płyty trafiły do Empiku ? Na Spotify ? A granie na czekanie i inne takie? Empik nie chce rozmawiać z małymi firemkami co wydają 3 płyty rocznie. Jak radzą sobie z tym “niezależne wytwórnie” ?

VNM wydaje płytę w labelu DeNekstBest, dystrybucja ? Prosto. Kekę? TakieRzeczy, dystrybucja : Prosto. Kaen ? AlterEgo, PROSTO. Pierwsze płyty Alkopoligamii dystrybuowała Fonografika, później StepRecords a ostatnią? Agora! Dla tych co nie kojarzą Agora to ogromna korporcja : jedna z największych spółek medialnych w Polsce. A więc dystrybucją do empików/media marktów itp zamują się firmy zewnętrzne. Banery na przystankach załatwia Agora. Sprzedaż Digitalowa również idzie przez zewnętrzną firmę. WielkieJoł ma tak świetną obsługę zewnętrznych firm że wątpie by ktokolwiek z WJ widział na oczy kilkadziesiąt tysięcy płyt które zostały wysłane do klientów przez ostatnie lata. #niezależność.

Małe wytwórnie mają swoją pieczątkę, swoje logo, czasem swój pomysł na wizerunek, zwykle bardzo zbliżony do wizerunku artysty który tę wytwórnie otwiera – co suma sumarum w końcu zacznie ją ograniczać Mes wydaje Mesa, Tede, Tedego, Gural Gurala itd. Żeby pasować do wizerunku Alko’ czy WJ musisz być trochę kserem głównego artysty czego oczywiście nie omieszka Ci wytknąć publika. Właściciele wydają więc w zasadzie tylko siebie musząc posiłkować się firmami zewnętrznymi, ale nawet dobrze obstawienie partnerami mają masę dodatkowej pracy. Dodatkowych pośredników w sprzedaży hurtowej i digitalowej (w porównaniu do bycia artystą w dużej wytwórni), koszty własnej działalności gosp, obsługi sklepu, księgowości, biura, magazynu, pracowników, materiałów a na koniec podatki. Do tego przydałoby się zatrudnić specjalistów od Zaiksów, kontaktów z mediami i od bycia otwartymi na wizerunki raperów inne od tych podobnych do założyciela wytwórni. #Niezależność.

Podsumuję to na oko : Zabranie sobie dodatkowych paru procent na rzecz wytwórni która się tym wszystkim zajmie, zna się na tym, ma specjalistów i wyrobione mechanizmy to raczej nienajgorsza rzecz na świecie. Szczególnie jeśli chodzi o wydawanie tylko siebie. Może to tylko subiektywne zdanie. Zwykle głośno jest o tych którzy otwierają Labele i to teraz takie modne. Kto jednak ma największą sprzedaż ? Sokół ? z pewnością : ale ma zbudowaną przez lata ciężkiej pracy i wiele problemów po drodze dużą wytwórnie. Peja ? Przez lata zadomowił się w Fonografice, zmiana szykuję się dopiero przy okazji premiery Remisji w 2k17. OSTRy od początku kariery jest w Asfalt Records. Eldo wydał właśnie 5tą płytę przez MyMusic, którę swoją drogą zajmuje się też dystrybucją płyt z WJ. Większość ich płyt to złota lub platyny. W innych gatunkach muzycznych jest tak samo. Największe gwiazdy związane są z największymi wytwórniami. Nawet Quebo, którego chętnie ktoś poda za kontrargument, nie jest ściśle tajną inforamcją że oparł QueQuality o knowhow StepRecords. Jak wymienialiśmy na początku najlepsza sprzedaż w historii również HipHopu, nie przez przypadek szła przez mejdżersowe wytwórnie. I nawet jeśli były to lepsze czasy dla sprzedaży to Agnieszka Chylińśka w paź. 2016 bez żadnej zapowiedzi, singli i preorderów sprzedała 30 tys płyt w nieco ponad 2 tygodnie (Warner Music)

Tylko HipHopowocy z pokolenia na pokolenia myślą że oszukują system cały czas budując coś od początku, własnym sumptem, ucząc się na tych samych błędach i przekonując że żeby pójść naprzód może jednak trzeba skorzystać z pomocy kogoś większego i bardziej doświadczonego. Ambicja i samodzielność to oczywiście piękne rzeczy. Jednak ten mit że “na swoim znaczy lepiej” psuje nieco rynek. Wytwórnie boją się zaintestować w artystę, który może nie zwrócić się w ciągu 1 płyty. Bo jeśli się przyjmie, to pewnie odejdzie. W wytwórniach poluje się więc na kogoś kto szybko się sprzeda i zarobi dla wytwórni pieniądze zanim odejdzie. Efektem tego najgłośniej jest o muzyce płytkiej, chwytlwiej i ‘na czasie’.

Przyszłość jawi mi się tak, że po tym jak już do końca wybrzmi parcie na “swoje”. Małe labele zaczną upadać. Kilka z nich znajdzie sposób by stać się dużymi wytwórniami. Pozostali zaczną przepraszać się ze swoimi poprzednimi wydawcami, albo duże labele jak Prosto, Mymusic, może również Warner, Sony itp zaczną tworzyć mini Holdingi przejmując całkiem obsługę małych Labeli a pozwalając im na pozostawanie pod swoją nazwą i ze swoją pieczątką. Wtedy, choć nieformalnie, to taki VNM będzie dyrektorem artystycznym działu DeNekstBest w firmie PROSTO i szczerze powiedziawszy chyba nie ma w tym nic złego. Wbrew temu jakie wrażenie mogłeś odnieść, mega popieram takie kroki jak współpraca Alko’ z Agorą czy otoczenie się zewnętrznymi specjalistami przez WJ. Jeśli wyobrazisz sobie bowiem dyrektora VNMa to w prosto to : Jeśli jakość produktu i obsługa klienta będą lepsze ? swoboda VNMa w kwestii doboru artystów wystarczająca, zaplecze finansowe znacznie większe i obsługa artystów bardziej profesjonalna. Kto miałby narzekać ? Myślę że będzie to niebawem dość popularny model biznesowy. #Niezależność może mieć różne formy. Niekoniecznie musimy się upierać by na własnych błędach przechodzić drogę którą tak wielu już przeszło. Póki co jednak młodzi HipHopowcy usilnie pragną być “na swoim”. Może to brzmienie tego słowa “Niezależność” tak na nich działa. Ale fanom chyba już wszystko jedno. Jest XXIw. oni tylko chcą by ich ulubiona muzyka była łatwo dostępna.