Pierwotna publikacja : Magazyn VAIB
Kup najnowszy VAIB : Sklep Magazynu VAIB 

Proces kształtowania tego kim jest HipHopowiec trwa w Polsce już ponad 20 lat. Przeszedł długą drogę lecz nadal nie wydaje się być czymś jakkolwiek ukształtowanym. Ale od początku…

HipHop w Polsce zrodził się z pewnej potrzeby buntu, wyrazu myśli niezgodnych z przyjętym przez społeczeństwo tokiem rozumowania. Początkowo był relacją przeżyć i wartości hermetycznego środowiska do którego nie łatwo było się dostać. Obowiązywały sztywne zasady.

Podstawą tego co HipHopowe stała się pewna poza prawdziwości. “O życiu teksty, nieprzepisane z gazety”. Im bardziej antyspołeczny był raper tym zdaje się łatwiej było mu zdobyć popularność. W programie “Mówią bloki 2” z przełomu lat 00/01 Eldo mówił, że “Kasety osób promujących pozytywny stosunek do życia sprzedają się w dużo mniejszych ilościach niż kasety zespołów które promują przemoc jako sposób rozwiązywania problemów”. M.in ta wypowiedź lidera zespołu Grammatik stała się punktem wyjściowym do ważnej dyskusji. Co znaczy być HipHopowcem ? Na piedestale cech stały wtedy: niezależność myślenia, anty-komercyjność, niekoloryzowanie opisywanych przeżyć, bycie głosem buntu i młodego pokolenia. Bez wizerunków i ghostwriterów. Wszelkie wyłamywanie się z tej specyfiki było czymś niemile widzianym. A presja wytwarzana przez środowisko stawała się ogromna.

Z tyłu głowy wszyscy mieli jednak, że rap jest muzyką zaadaptowaną do naszego kraju ze Stanów Zjednoczonych. Za oceanem raperzy przestawali być już tylko przedstawicielami biednych dzielnic czy czarnej społeczności. Byli milionerami. Na teledyskach pojawiali się w najdroższych autach, w otoczeniu półnagich modelek i z grubymi plikami pieniędzy w rękach. Mówili wprost o sprzedaży płyt i ilości pieniędzy. Nie zamierzali być niszą i nie byli nią. Rymowali dosadnie a z tekstów biła zuchwałość i pycha. U nas było to niedopuszczalne.”W Polsce jeżeli zarymujesz o tym, że jesteś dobry że masz umiejętności, to momentalnie 20 osób będzie Ci chciało dać w zęby” (Eldo, Mówią bloki 2).

Czy można buntować się przeciwko buntowi ? W 1997r. Włodi na Smack beat records rzucił sławetne “Po pierwsze nie dla sławy po drugie nie dla pieniędzy”, które na wiele lat stało się fundamentem HipHopowej postawy. Pośród rzeszy tych prawdziwych, znalazła się jednak czarna owca. Chłopak z dobrego domu wsadził kij w mrowisko nawijając w 2001 roku “Co Ty nie wiesz że wszyscy kasują? no pewnie niektórzy świrują, że jakie parę złoty nic floty co Ty, a w konspiracji liczą banknoty”. Tede, bo o nim mowa, bardzo wcześnie zaczął wytykać nie-prawdziwość w tej prawdziwej postawie. 3 lata później na płycie Praktik “Dobra Częstotliwość” nieśmiało dołączył do niego Pezet : “Myślę, że hajs z Wami wygrał i do tej pory jeden gość się do tego przyznał”. Jednocześnie do końca pierwszej dekady XXI w. mainstreamowa scena była zamknięta. Ci którym udało się na niej znaleźć w okresie pierwszego boomu na HipHop panowali na niej niepodzielnie. Oni kształtowali ogólny przekaz i zasady panujące w środowisku. Ci którzy wyłamywali się z pierwotnych postaw byli wykluczani : Tak stało się z Mezem, Ascetoholix i im podobnymi. Tak stało się również z TDFem, którego kariera mimo mocnej pozycji musiała przycichnąć na wiele lat. Niedopuszczalne było otwarte mówienie o pieniądzach, prezentowanie przerysowanych postaw, a nawet wykraczanie poza przyjętą normę ogólnego brzmienia HipHopu. Oczywiście nie było na to żadnego przepisu, ale wszystko rozbijało się o akceptację zarówno twórców jak i odbiorców.

“Polski HipHop się nie rowija muzycznie (…) Ludzie boją się eksperymentować bo boją się stracić w oczach swoich przyjaciół wizerunek prawdziwych hiphopowych hardcorowców, to byłoby tragiczne dla nich pewnie i dlatego wolą zrobić po raz 15 to samo” (DJ 600V / Mówią Bloki 2)
Ten stan rzeczy trwał aż zarówno na scenie jak i pod nią nie zaczęło pojawiać się młodsze pokolenie. Odbiorcy HipHopu nie byli już wychowankami ponurych lat 70 czy 80. Dorastali w późnych latach 90tych i dwutysięcznych. Nie mieli kompleksów, a internet zastąpił im “osiedlowe bandy” o których nawijało HG. Nie trzeba było być już prawdziwym hardcorowcem by zdobywać uznanie. Pierwsze szlaki były przecierane już przez takich raperów jak Gural który jako jeden z pierwszych zaczął uprawiać Bragga. Jak Mes i 2cztery7, którzy wstawiali śpiewane refreny powołując się na nurt G-funku w stanach. W końcu jak VNM, który jako jeden z pierwszych artystów młodszego pokolenia wszedł na główną scenę. Z amerykańskim duchem, priorytetem przyłożonym do umiejętności i wynoszeniem zarobków na szczyt swojej piramidy Maslova. Underground kipiał od jemu podobnych : głodnych raperów, złych na starych graczy za ich ociężały rozwój i sztywne przestarzałe zasady. Podobną złość dało się odczuć też w publiczności. A skoro jest popyt, podaż musiała się przystosować. Wytwórnie uchyliły drzwi a dalej wszystko ruszyło lawiną.

Zasada tego co wydarzyło się w HipHopie w ostatnich latach zdaje się bardzo podobna do buntu dzieci przeciwko wartościom rodziców. Momentalnie zostało wyniesione na piedestał wszystko co świeże i wszystko co stało w opozycji do dotychczas panujących zasad.

“U nas jak powiesz że zaliczyłeś 20 dziewczyn mimo że jesteś np. z jedną od 6 lat tylko po to żeby to fajnie brzmiało w kawałku to momentalnie wszyscy Cię zwyzywają. Jak nie wygłaszasz jakichś alternatywnych prawd w swoich kawałkach to nagle wszyscy zaczynają się od Ciebie odsuwać, uważają że robisz rymy dla rymów a tego nie wolno” (Eldo / Mówią Bloki 2)

Wszystko czego nie było wolno, stało się błyskawicznie głównym trendem. Obowiązek trzymania się rzeczywistości? Noot! Niekoloryzowania przeżyć? Wręcz przeciwnie. Prawilne brzmienia z ckliwym pianinkiem w tle? To wszystko zniknęło jak ręką odjął. Gang Albani bije rekordy popularności, mimo że podobny pomysł Borixona “Hardcorowa Komercja” z 2003r był raczej powodem do żartów. Jędker za podobny wybryk został wyklęty ze społeczności. Ciężko już narzekać że nic się nie zmienia. Teraz wszyscy chcą coś zmienić. Wprowadzić nowy trend. Autotune z zasady będący przekłamaniem umiejętności wokalnych raperów – a więc niedopuszczalny – stał się jednym z głównych narzędzi nowoczesnego HipHopu. Tede po latach wrócił na swoją silną pozycję a nawet umocnił ją w końcu mając publiczność gotową na to co robi. Nowej szkole stary HipHop, zaczął jawić się jako ociemniałe czasy, niczym średniowiecze gdzie wszyscy w imię jakiejś religii ślepo stają do boju.

W 2016r amerykański styl stał się normą. Rekordy wyświetleń biją młodzi, nawijający o czyichś dziewczynach, wiecznej balandze, pieniądzach czy byciu biznesmenami mimo, że odbiorcy doskonale zdają się zdawać sobie sprawę z nieprawdziwości a wręcz niepoważności ich tekstów. Osoby, które obstają przy zdaniu że rap powinien brzmieć jak w latach 90tych traktowani są trochę jak fanatycy. Zdaniem nowych trendów HipHopowiec to bezczelny, pewny siebie facet, bez kompleksów, wyznaczonych granic i pozbawiony w pewnej mierze szacunku dla starszych wykonawców. Oficjalnie chce on “więcej hajsu” o czym Tede nawijał już w 2002r. tylko, że dziś słuchacze chcą od niego właśnie takich treści.

Młodość musi się wyszaleć. Gdy tylko drzwi na główną scenę się otworzyły, błyskawicznie weszła by przyćmić wszystko inne. Pierwotne wartości HipHopu chyba niespodziewały się takiego puczu i dłuższą chwilę nie mogły się pozbierać. Momentalnie przeskoczyliśmy z jednej skrajności w inną ale i dzieci w końcu dorastają. Na tę chwilę już nie wszystko co świeże zyskuje uznanie. Już nie każda piosenka na przekór starym zasadom jest uznana za coś dobrego. Podstawowe wartości na których powstał HipHop w swojej mniej ortodoksyjnej odsłonie wracają do łask. Słuchacze znów szukają merytoryki i bardziej klasycznych brzmień

Przed nami wydaje mi się bardzo dobre czasy dla HipHopu. Czasy w których bycie HipHopowcem/Raperem oznacza przede wszystkim dużą swobodę artystyczną. Oznacza miejsce na scenie dla powstałej w ten sposób różnorodności. A w zamian za dobrą płytę dobre pieniądze, których raper nie będzie musiał ukrywać przed swoimi fanami. W wielu punktach Rap potrzebuje konsensusu i wzajemnej akceptacji starego z nowym i myślę, że tego właśnie będziemy świadkami w najbliższych latach. Bez prawdziwości na siłę i świeżości na pokaz, które to przerysowane formy niezbyt pozwalały nam na ważny krok jakim będzie obecność rapu w massmediach. Największy boom na HipHop wciąż przed nami.