Na początku był chaos. Spokojnie możemy zacząć w ten sposób historię kart kredytowych na świecie. Diabelski młyn, tysiące banków i karty kredytowe które rozdawano bezrobotnym, przestępcom, dzieciom a nawet zwierzętom domowym. Był koniec lat 60tych. Na ulicach dzieci kwiaty, w Polsce nie mamy jeszcze kolorowej telewizji, twórcy google jeszcze się nie narodzili a w oddziale National Bank w USA jeden z pracowników snuje wizje pieniądza jako “alfanumerycznych danych w formie uporządkowanych elektronów i fotonów które krążyłyby po świecie z prędkością światła”. Wchodzisz w to ?

W 1954r. Dee Ward Hock jest 25letnim mężem i ojcem dwójki dzieci a spodziewa się jeszcze trzeciego. Jest bezrobotny i poważnie zadłużony a rozumiejąc na jaki skraj bankructwa doprowadziły go kredyty, niszczy wszystkie karty kredytowe i obiecuje sobie nie mieć z nimi nigdy więcej nic wspólnego. W ciągu kolejnych 13 lat tuła się po różnych instytucjach finansowych nie mogąc znaleźć odpowiedniego miejsca dla swojej skorej do ciągłej dyskusji i nieznoszącej zasad osobowości. W wieku 38 lat postanawia w końcu zrezygnować z buntu i znaleźć jakąś ciepłą posadę na której będzie mógł prześlizgnąć się przez resztę skromnego życia. Trafia do National Bank of Comerce. Po roku pracy na stanowisku menadżera od wszystkiego, Hock zostaje przydzielony przez prezesa banku Maxwell Carlson do, o ironio, uruchomienia programu kart kredytowych.

By dobrze zrozumieć następną część musimy pojąć kilka podstaw, a przede wszystkim oddzielić banki od organizacji wydających karty kredytowe. W tamtym czasie organizacja wydająca karty podpisywała umowę z poszczególnymi bankami na zasadzie licencji i w ich imieniu wydawała karty klientom banku. Początkowo rozwiązanie to było przewidziane dla zamożnych klientów, którzy często podróżują a dzięki karcie nie musieli wozić ze sobą dużej ilości gotówki. Karty pozwalały głównie na płatność w hotelach i restauracjach. Dzięki nowemu mechanizmowi klient przedstawiał w hotelu kartę celem zapłacenia rachunku. Hotel przesyłał informacje o wysokości rachunku do organizacji wydającej karty, Ci przesyłali informację do banku a ten udzielił swojemu klientowi kredytu na rzecz pokrycia rachunku przekazując pieniądze bankowi w którym rachunek posiadał hotel. Na koniec miesiąca klient dostawał zestawienie płatności dokonanych kartą co za tym idzie wysokość kredytu który został mu udzielony przez jego bank.

Gdy w 1968r. Dee Ward Hock uczestniczył w imieniu National Bank w spotkaniu programu BankAmericard, licencjoborcy (banki) nie odnotowywały właściwie żadnych zysków z kart kredytowych. Szerzyły się oszustwa, system autoryzacji nastręczał mnóstwo problemów, banki był zasypane nadmierną biurokracją i nie było możliwości sprawnego przepływu funduszy między bankami a handlowcami. Co gorsza nie istniała też żadna selekcja klientów którzy dostawać mieli karty przez co trafiały one również do tych którzy nigdy nie zamierzali spłacać wygenerowanych zadłużeń. Słowem program chylił się ku upadkowi.

Program BankAmericard był zupełnie nieprzygotowany by radzić sobie z problemami. Powołano więc zespół złożony z siedmiu przedstawicieli różnych banków mający wskazać możliwości poprawy programu. Przewodniczącym zespołu został Hock. Jego ideą było spojrzenie na system kart zupełnie świeżym okiem. Wg jego planu Bank of America (twórca programu BankAmercard) miał zrezygnować z nadzoru nad programem i zmienić swój status właściciela-nadzorcy na równego innym bankom partnera-członka. Bank Of America oczywiście nie był zachwycony pomysłem w którym zrezygnować miał z kontroli nad swoim własnym tworem. Umiejętności perswazji, a w tym przypadku raczej szantażu Hocka, doporowadziły jednak do powołania w 1970r. niezależnej, organizacji członkowskiej NBI

Hock musiał stworzył system w którym wszystkie banki (na tamtą chwilę było ich 2700) na równych zasadach z jednej strony miały prowadzić między sobą rywalizację o klientów, z drugiej musiały współpracować akceptując płatności również kartami swoimi konkurentów. Gdy przekonał do nowego systemu wszystkich licencjobiorców wziął się za rozwiązywanie problemów.

W pierwszym roku działalności zaczął od ograniczenia liczby oszustw zmniejszając tym samym ilość wszystkich posiadaczy kart o 4 miliony (z 23,7 do 19,7mln) jednocześnie powiększając całkowitą wartość obsługiwanych transakcji o miliard dolarów. W następnym okresie jego zespół zajął się opracowywaniem technologii cyfrowej umożliwiającej natychmiastowy przepływ pieniędzy między bankami. Wdrożony przez nich w 1973r. Pierwszy system elektronicznych płatności BASE I był tak dobry że nawet jego główni konkurenci, firmy Amercian Express i MaterCard, zostały użytkownikami systemu NBI. BASE I skrócił m.in czas autoryzacji podczas akceptacji kart z pięciu minut do 56 sekund.

Rok później Hock realizował już wizję międzynarodowego odpowiednika NBI o nazwie IBANCO. Zasady działania IBANCO były bliźniacze do tych panujących w NBI. Wg. nich banki same wydawały i zarządzały kartami kredytowymi a centralna organizacja członkowska zajmowała się obsługą transakcji elektronicznych oraz marketingiem kart jako środka płatniczego. W stanach wszystkie karty działały pod nazwą BankAmericard. W systemie IBANCO posługiwano się wieloma nazwami kart co nastręczało wielu problemów w pozycjonowaniu marki. W odpowiedzi na to Hock zainicjował burzę mózgów by ostatecznie wynaleźć jedną nazwę dla wszystkich kart : była nią mająca kojarzyć się ze swobodą podróżowania oraz dostępu : VISA.

Hock wszystkie zadanie realizował w wyznaczonym terminie i bez przekraczania budżetu. Gdy w 1970r. trzeba było przekonać 2700 banków by przyłączyli się do NBI, Hock wykonał zadanie w ciągu 90 dni zamiast sugerowanych mu 9 miesięcy. Gdy konkurenci z American Express przed nim zaczęli opracowywać system elektronicznych płatności, Hock wyprzedził ich tworząc system BASE w ciągu jednego roku i to nie przekraczając budżetu. W końcu 4letni plan wymiany milionów kart na całym świecie tak by na wszystkich widniała nowa nazwa i logo marki Visa zrealizował w ciągu 18 miesięcy. Ostatecznie w ciągu 12 lat od pierwszego spotkania licencjobiorców w Bank Of America Hock uczynił Vise największą na świecie organizacją działającą w obszarze kart kredytowych. Visa w 1980r. Obsługiwała 53.5% wszystkich transakcji bankowych związanych z kartami kredytowymi w USA. Liczba wszystkich kart z logiem Visa które były w obiegu wynosiła 64 milony. Wyeliminowane zostało większość problemów związanych z ręcznie wykonywanymi czynnościami, liczba oszustw została ograniczona. Departamenty kart kredytowych stały się centrami zysków a Hock na zawsze zmienił sposób działania banków i zachowania konsumentów na całym świecie.

Dziś Visa działa w ponad 200 krajach a jej system jest w stanie obsługiwać 65 000 transakcji na sekundę. Dee Ward Hock wspominając swoje młodzieńcze lata mówił o swoim zafascynowaniu historycznymi postaciami. Mówił : “Ludzie Ci (m.in Jefferson, Ghandi, Goethe i Marek Aureliusz) zdawali się posiadać zdolność przenoszenia się w przyszłość, wyobrażania sobie świata takim, jakim być powinien. Byli w stanie przenieść ową przyszłość w teraźniejszość i żyć tak, jak gdyby to była prawda”. Zdecydowanie dziś dla wielu on sam jest postacią o dokładnie tych samych umiejętnościach. Śmiała wizja przyszłości, oparta o jeszcze nie wynalezione technologie, “bo tak powinno być”, zaprowadziła go na szczyt kariery i stworzyła jeden z największych systemów bankowych na świecie a jedynym planem który Hockowi niezbyt się powiódł był jego zamiar piastowania przeciętnej posady za średnią pensję aż do emerytury.